Wieść

Destiny: House of Wolves - prezentacja trybu hordy
09.05.2015 o 21:39 / Dodał: Ingmar
Już dziewiętnastego maja do sprzedaży trafi drugi dodatek do Destiny, a Bungie kolejny raz próbuje nas przekonać, że to dobra inwestycja czasu i pieniędzy. Tym razem mogliśmy obejrzeć w akcji Prison of Elders, czyli wysokopoziomowy tryb hordy.
House of Wolves zagwarantuje nam serię nowych aktywności. Otrzymamy trzy zadania fabularne, nową misję "uderzeniową" oraz zaawansowany tryb PvP, czyli Trials of Osiris, o którym pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Nie zobaczymy nowego rajdu, ale zastąpić go ma rozbudowany tryb hordy. Po obejrzeniu ponadgodzinnej prezentacji na żywo muszę przyznać, że wygląda raczej... nudno. Nie uprzedzajmy jednak faktów i zobaczymy, na czym dokładnie polega wybijanie potworów na arenach.
Prezentacja odbyła się na Twitchu. Widzimy, że - oprócz dwóch pracowników studia - w walce bierze udział jeden ze znanych streamerów, czyli Profesor Broman. Powiem wprost: po godzinie poziom mojej uwagi spadł niemalże do zera. Przerwałem oglądanie, nie mogłem już patrzeć, jak ciągle giną i próbują nas przekonać, że to jest takie ekscytujące. Mnie wydaje się raczej irytująco powtarzalne. Przymusiłem się jednak do zaliczenia dalszej części na kanale YouTube. Wam oszczędzę tych tortur i zreferuję, co też wydarzyło się na ekranie.
W dużym skrócie: Prison of Elders to tryb hordy. Dostajemy raczej małe areny, które stopniowo wypełniają się przeciwnikami. Czasem trzeba wykonać aktywność specjalną: rozbroić bomby albo zabić silniejszego wroga. Ukończenie trybu wymaga eliminacji zagrożenia na pięciu różnych obszarach. Warto zaznaczyć, że musimy przebić się przez watahy potworów za jednym podejściem. W przeciwieństwie do rajdów, nowy moduł nie zapisuje trwale postępów. Średni czas przejścia? Wygląda na to, że będzie oscylował koło godziny, choć długość wyraźnie zależy od jakości drużyny, która przystępuje do wyzwania. Pewnie znajdą się śmiałkowie, którzy przelecą przez areny w dwadzieścia minut. Inni będą się z tym męczyć przez pół dnia.
Ciekawie zapowiada się skalowanie trudności. Podstawowa wersja kosmicznego więzienia wymaga od nas jedynie 28 poziomu, ale są też specjalne wariacje o pułapach kolejno: 32, 34 oraz 35. Dodajmy, że maksymalnie rozwinięta postać z dodatku będzie miała 34 poziom. Największe zadanie za każdym razem zaoferuje nam nieco zbyt silnych przeciwników. Niestety, tylko podstawowa wersja sama dobierze nam drużynę. Chociaż od premiery gry minęło już ponad pół roku, Bungie nadal nie udało się zaimplementować chatu. Tajest, Desitny to MMO, w którym nie da się po prostu nawiązać kontaktu z innymi graczami na serwerze. Przygotujcie zatem swoje strony LFG, bo znowu będą potrzebne. Dla uzupełnienia: do podstawowej wersji możemy podchodzić wielokrotnie, tymczasem trzy pozostałe zmieniają się co tydzień i oferują inne nagrody. To mechanika, którą znamy z rajdów, więc podejście nie powinno nas zaskakiwać.
Jak wyglądają fale hordy? Na każdą z czterech pierwszych rund składają się trzy serie przeciwników. Areny są tematyczne, za każdym razem walczymy tylko z jedną rasą: Fallen, Hive, Vex, Cabal. Piąta runda przerywa tę serię i wprowadza dużego bossa, otoczonego przez masę pomniejszych potworków. Odnieście triumf, a nagroda będzie wasza.
Powiedzmy parę słów o nowościach, które pojawiły się w prezentacji. Każda runda zaczyna się od odpalenia specjalnych modyfikatorów, które przypominają zmienne z misji heroicznych. Czasem nie regenerujemy energetycznych tarcz, innym razem pociski z podstawowych broni stają się znacznie efektywniejsze. Te wariacje mają nam zapewnić różnorodność, której tryb ewidentnie potrzebuje. Na mapach zobaczymy także pułapki oraz duże, sferyczne strefy spowolnionego czasu. Czasem pojawia się także prezent: zrzut amunicji do ciężkiej broni albo silna rakietnica o ograniczonej licznie strzałów.
Wygląda na to, że sam tryb jest dość trudny. Drużyna, której poczynania mogliśmy obserwować na Twitchu, nie dała rady go ukończyć. Naturalnie, wyzwanie stanowi sama liczba przeciwników, zapomnijcie o kreatywnym podejściu, jakie oferowały rajdy. Wiemy jednak, co się dzieje, gdy już uda się nam pokonać bossa. Dostajemy klucz do ukrytej komnaty, po której walają się rozmaite bogactwa.
Wreszcie - dodatek wprowadza nowy typ broni. Mały szybkostrzelny pistolet wygląda tandetnie i może zastąpić zapasową giwerę, czyli strzelbę, karabin fuzyjny lub snajperski. Podobno jest całkiem skuteczny, ale ta prezentacja mnie do niego nie przekonała.
Podsumujmy to może w jednym zdaniu: przykro było patrzeć, jak ekipa przez półtorej godziny męczy się z tą hordą. Już po jednym, niekompletnym podejściu widzę, że tryb ma szansę szybko się zestarzeć. Nie wiem, jak was, ale mnie już zaczęło irytować to całe bieganie od windy do areny i z powrotem. Tak jakby w odległej przyszłości nie mogła się pojawić teleportacja. Z pewnością Prison of Elders wygląda mniej okazale niż pełnoprawny rajd. Może ostatecznie okaże się jednak miłą alternatywą. Wszyscy chyba mamy osobliwego znajomego, który nabił horrendalną liczbę godzin w trybie wieloosobowym Mass Effect 3. Drugie rozszerzenie do Destiny wydaje się oferować bardzo podobną przygodę.
House of Wolves zagwarantuje nam serię nowych aktywności. Otrzymamy trzy zadania fabularne, nową misję "uderzeniową" oraz zaawansowany tryb PvP, czyli Trials of Osiris, o którym pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Nie zobaczymy nowego rajdu, ale zastąpić go ma rozbudowany tryb hordy. Po obejrzeniu ponadgodzinnej prezentacji na żywo muszę przyznać, że wygląda raczej... nudno. Nie uprzedzajmy jednak faktów i zobaczymy, na czym dokładnie polega wybijanie potworów na arenach.
Prezentacja odbyła się na Twitchu. Widzimy, że - oprócz dwóch pracowników studia - w walce bierze udział jeden ze znanych streamerów, czyli Profesor Broman. Powiem wprost: po godzinie poziom mojej uwagi spadł niemalże do zera. Przerwałem oglądanie, nie mogłem już patrzeć, jak ciągle giną i próbują nas przekonać, że to jest takie ekscytujące. Mnie wydaje się raczej irytująco powtarzalne. Przymusiłem się jednak do zaliczenia dalszej części na kanale YouTube. Wam oszczędzę tych tortur i zreferuję, co też wydarzyło się na ekranie.
W dużym skrócie: Prison of Elders to tryb hordy. Dostajemy raczej małe areny, które stopniowo wypełniają się przeciwnikami. Czasem trzeba wykonać aktywność specjalną: rozbroić bomby albo zabić silniejszego wroga. Ukończenie trybu wymaga eliminacji zagrożenia na pięciu różnych obszarach. Warto zaznaczyć, że musimy przebić się przez watahy potworów za jednym podejściem. W przeciwieństwie do rajdów, nowy moduł nie zapisuje trwale postępów. Średni czas przejścia? Wygląda na to, że będzie oscylował koło godziny, choć długość wyraźnie zależy od jakości drużyny, która przystępuje do wyzwania. Pewnie znajdą się śmiałkowie, którzy przelecą przez areny w dwadzieścia minut. Inni będą się z tym męczyć przez pół dnia.
Ciekawie zapowiada się skalowanie trudności. Podstawowa wersja kosmicznego więzienia wymaga od nas jedynie 28 poziomu, ale są też specjalne wariacje o pułapach kolejno: 32, 34 oraz 35. Dodajmy, że maksymalnie rozwinięta postać z dodatku będzie miała 34 poziom. Największe zadanie za każdym razem zaoferuje nam nieco zbyt silnych przeciwników. Niestety, tylko podstawowa wersja sama dobierze nam drużynę. Chociaż od premiery gry minęło już ponad pół roku, Bungie nadal nie udało się zaimplementować chatu. Tajest, Desitny to MMO, w którym nie da się po prostu nawiązać kontaktu z innymi graczami na serwerze. Przygotujcie zatem swoje strony LFG, bo znowu będą potrzebne. Dla uzupełnienia: do podstawowej wersji możemy podchodzić wielokrotnie, tymczasem trzy pozostałe zmieniają się co tydzień i oferują inne nagrody. To mechanika, którą znamy z rajdów, więc podejście nie powinno nas zaskakiwać.
Jak wyglądają fale hordy? Na każdą z czterech pierwszych rund składają się trzy serie przeciwników. Areny są tematyczne, za każdym razem walczymy tylko z jedną rasą: Fallen, Hive, Vex, Cabal. Piąta runda przerywa tę serię i wprowadza dużego bossa, otoczonego przez masę pomniejszych potworków. Odnieście triumf, a nagroda będzie wasza.
Powiedzmy parę słów o nowościach, które pojawiły się w prezentacji. Każda runda zaczyna się od odpalenia specjalnych modyfikatorów, które przypominają zmienne z misji heroicznych. Czasem nie regenerujemy energetycznych tarcz, innym razem pociski z podstawowych broni stają się znacznie efektywniejsze. Te wariacje mają nam zapewnić różnorodność, której tryb ewidentnie potrzebuje. Na mapach zobaczymy także pułapki oraz duże, sferyczne strefy spowolnionego czasu. Czasem pojawia się także prezent: zrzut amunicji do ciężkiej broni albo silna rakietnica o ograniczonej licznie strzałów.
Wygląda na to, że sam tryb jest dość trudny. Drużyna, której poczynania mogliśmy obserwować na Twitchu, nie dała rady go ukończyć. Naturalnie, wyzwanie stanowi sama liczba przeciwników, zapomnijcie o kreatywnym podejściu, jakie oferowały rajdy. Wiemy jednak, co się dzieje, gdy już uda się nam pokonać bossa. Dostajemy klucz do ukrytej komnaty, po której walają się rozmaite bogactwa.
Wreszcie - dodatek wprowadza nowy typ broni. Mały szybkostrzelny pistolet wygląda tandetnie i może zastąpić zapasową giwerę, czyli strzelbę, karabin fuzyjny lub snajperski. Podobno jest całkiem skuteczny, ale ta prezentacja mnie do niego nie przekonała.
Podsumujmy to może w jednym zdaniu: przykro było patrzeć, jak ekipa przez półtorej godziny męczy się z tą hordą. Już po jednym, niekompletnym podejściu widzę, że tryb ma szansę szybko się zestarzeć. Nie wiem, jak was, ale mnie już zaczęło irytować to całe bieganie od windy do areny i z powrotem. Tak jakby w odległej przyszłości nie mogła się pojawić teleportacja. Z pewnością Prison of Elders wygląda mniej okazale niż pełnoprawny rajd. Może ostatecznie okaże się jednak miłą alternatywą. Wszyscy chyba mamy osobliwego znajomego, który nabił horrendalną liczbę godzin w trybie wieloosobowym Mass Effect 3. Drugie rozszerzenie do Destiny wydaje się oferować bardzo podobną przygodę.
Komentarze
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
