| Okładka | Opis |
![]() |
|
Pierwszy tom "Herezji Horusa" przybliżał czytelnikowi sylwetkę tytułowego Horusa - awansowanego przez samego Imperatora do rangi Mistrza Wojny. Dowodzi on zarazem jednym z Legionów eksplorujących kosmos i anektujących kolejne planety ku chwale najwyższego władcy - takich jednostek jest wiele, każda przemierza zaś inne zakątki uniwersum, z pomocą żołnierzy i Astartes asymilując kolejne ludzkie cywilizacje i wybijają rasy obcych. Finał "Czasu Horusa" pokazał pierwsze oznaki zepsucia, jakie zaczęło toczyć legion. "Fałszywi bogowie" rozpędzają wątek ten jeszcze bardziej.
Tytuł nie jest bynajmniej przypadkowy w świetle dalszych wydarzeń w opowiadanej historii. Po raz kolejny Astartes zostaną wystawieni na działanie tajemniczej Osnowy - nie skończy się to jednak "tylko" na tajemniczej mutacji jednego z sierżantów, jak miało to miejsce w poprzednim tomie. Wydarzenia zdecydowanie nabiorą więcej dramatyzmu, aż w końcu niezbędne stanie się sięgnięcie po pomoc jednego z pierwotnych plemion zamieszkujących podbitą planetę.
W porównaniu do "Czasu Horusa" w "Fałszywych bogach" autor postawił zdecydowanie większy nacisk na aspekt filozofii. W świecie Warhammera 40,000 jest ona głęboko zakorzeniona, zarówno wśród cywilów, jak i samych żołnierzy. Co ciekawe, pomysł krucjaty od razu kojarzy się z religią, jednakże jest to porównanie bezpodstawne po wzięciu pod uwagę antyreligijnej polityki Imperium. Z drugiej jednak strony element ten współgra z ideą Wielkiej Krucjaty - ta, podobnie jak jej starożytne wersje, opiera się właśnie na dogmatach, opłacanych śmiercią żołnierzy. Jest to wtopiona w tło krytyka roztaczanych przed żołnierzami pięknych wizji, według których ekspansja ludzkości usprawiedliwia zapłatę odpowiedniej ceny przed osiągnięciem celu.
Mimo iż oba tomy zostały napisane przez dwóch różnych autorów, w porównaniu powieści nie widać większych zmian. Zachowana została ciągłość wydarzeń, a także cele, jakie postawił sobie siedemnasty Legion jeszcze w wydarzeniach rozpoczętych w "Czasie Horusa". Jednak jeśli spojrzeć bardziej uważnie, to oba teksty diametralnie różnią się w zakresie szczegółów właśnie. W "Czasie Horusa" dla przykładu Dan Abnett dość mocno akcentował w walce rolę konsyliarzy, którzy mieli za zadanie zabezpieczać materiał genetyczny poległych Astartes. W "Fałszywych bogach" ten element nie znalazł dla siebie miejsca, dużo więcej tutaj także interakcji między bohaterami - wszystko jednak w myśl zasady "coś za coś". A w drugim tomie cyklu nie ujrzymy niestety zbyt wielu dopracowanych scen walki, od których roiło się w pierwszej części. Biorąc pod uwagę, jak wygląda uzbrojenie żołnierzy Imperatora, to aż grzech nie wykorzystywać okazji do przedstawienia potężnej bitwy.
Z drugiej jednak strony, McNeill mocniej koncentruje się na hierarchii, jaka panuje w armii, pozwalając jednocześnie zadziałać wyobraźni czytelnika, by ta zobrazowała ogrom przedsięwzięcia Wielkiej Krucjaty. Wizja ta sprawia niesamowite wrażenie, zwłaszcza z kilkunastoma ostatnimi stronami powieści, na których - nie ma co ukrywać - rozpoczyna się zwrot akcji o sto osiemdziesiąt stopni i wręcz pokazuje, że tytuł "Galaktyka w ogniu" (trzeciej części cyklu) nie jest tytułem chybionym. Przeciwstawienie dwóch światów - wojskowych i cywili - także zdecydowanie pomaga fabule. Z jednej strony możemy ujrzeć wydarzenia z punktu widzenia człowieka wychowanego na polu bitwy, z drugiej zaś jawną krytykę ze strony archiwistów czy artystów podróżujących akurat z flotą.
Wyjątkowo brzydka okładka może nie zachęcać przypadkowych czytelników do lektury. Podobnie ma się rzecz z tymi, którzy mają już wyrobione zdanie na temat książek w jakikolwiek sposób związanymi z innymi dziełami kultury (grami, filmami etc.). "Herezja Horusa" jednakże od pierwszych stron prezentuje bardzo wysoki poziom, łącząc ze sobą zarówno elementy space opery, jak i fantasy. I - co ważniejsze - specyfika uniwersum Warhammera pozwala na uzyskanie w tej materii efektów bardzo dobrych (w przeciwieństwie do innych tego typów książek, które są co najmniej niestrawne). Jeśli ktoś uznał, że "Czas Horusa" to za mało, to nie powinien nawet zastanawiać się nad zakupem "Fałszywych bogów", a także "Galaktyki w ogniu", gdyż cykl ten to "prequel" do wydarzeń, jakie obejmą swoim zasięgiem całą galaktykę.


