Recenzje


    Po słowiczej podłodze

    Literatura » Recenzje » Recenzje
    Autor: Joisana
    Utworzono: 23.07.2012
    Aktualizacja: 23.07.2012


    Okładka Opis
    • Autor:
      Lian Hearn
    • Tytuł oryginału:
      Across the Nightingale Floor
    • Tłumacz:
      Barbara Kopeć-Umiastowska
    • Rok wydania:
      2003
    • Wydawca:
      W.A.B.
    • ISBN:
      83-89291-75-4

    Lian Hearn, a właściwie skrywająca się pod tym pseudonimem Gillian Rubinstein, to pisarka w Polsce praktycznie nieznana. Bardzo niewiele jej książek zostało w ogóle przetłumaczonych na nasz język, choć zważywszy na talent Brytyjki, trudno oprzeć się zdziwieniu. „Po słowiczej podłodze” to powieść otwierająca cykl „Opowieści Rodu Otori”. Okazała się kamieniem milowym na drodze Rubinstein do sławy. Wydana w 2001 roku, szybko zapewniła pisarce rozgłos na skalę światową, którego echo dwa lata później dotarło również do nas.
     
    Akcja rozgrywa się w bliźniaczo przypominającym feudalną Japonię fikcyjnym świecie Trzech Krain. Zaludniają go niezwykle żywi ludzie knujący intrygi, toczący wojny i targani emocjami. Autorkę od dziecka fascynowała kultura Japonii; wielokrotnie odbywała podróże do Kraju Kwitnącej Wiśni, by w końcu zamieszkać stosunkowo niedaleko upragnionego państwa, mianowicie w Australii. W jej twórczości miłość do Japonii wysuwa się na pierwszy plan. Z malarską precyzją opisuje obyczaje i krajobrazy Trzech Krain. Jestem pewna, że włożyła mnóstwo pracy w zdobycie potrzebnych do książki informacji i dzięki temu obraz, jaki wyłania się z jej dzieła, zapada w pamięć.
     
    Można by rzec, że fabuła rozpoczyna się tam, gdzie zwykle w przypadku tego typu książek: w małej zapadniętej wiosce, gdzie diabeł mówi dobranoc, a mieszkańcy nie zawracają sobie głowy sprawami wykraczającymi poza codzienne obowiązki i, od czasu do czasu, świąteczne obrządki. Tam właśnie mieszka Tomasu. Chłopiec wzrastał z dala od polityki, ekonomii i przede wszystkim konfliktów klanowych i religijnych. Dlatego, gdy pewnego dnia osada zostaje napadnięta i spalona przez żołnierzy, nie może uwierzyć własnym oczom. Kiedy dochodzi do konfrontacji ze zbrojnymi, zdawać by się mogło, że tylko cud uratuje go z opresji. I tak młody Tomasu trafia pod opiekę pana Otori Shigeru, uosobienia cudu, do którego zaczyna pałać niesłabnącą wdzięcznością i odtąd traktuje jak swego mistrza i boga.
     
    To zaledwie zalążek historii, która z kolejnymi stronami wspaniale ewoluuje. Tomasu jest zmuszony zmienić imię i zapomnieć o przeszłości, wyrusza w długą i pełną niebezpieczeństw podróż, w której wielokrotnie będzie musiał dokonywać niełatwych wyborów. Komu służyć? Która z jego osobowości to ta prawdziwa? W zmaganiach młodzieńca ze światem i samym sobą nie pomoże odkrycie u siebie niesamowitych, sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem umiejętności, które drzemały w nim od zawsze, ale dotąd nie był ich świadom. To tylko nasili mętlik w jego głowie i skłoni pewne osoby do zainteresowania się nim.
     
    Na korzyść książki przemawia, że trudno ją zaliczyć do konkretnego gatunku. Nie wpisuje się w ramy historii alternatywnej ani fantasy, a najważniejsza w niej jest sama opowieść, dla której niby-Japonia stanowi piękne, poetyckie tło. Dzięki temu utwór bez problemu można polecić nawet przeciwnikom fantastyki, bo nie o magię tutaj chodzi, choć i jej znajdzie się dużo. Ukazane czarodziejskie zdolności są niezwykle subtelne, zaś ci, którzy się nimi posługują, określają je raczej mianem umiejętności niż magii. Żeby nie zdradzać zbyt wiele, napomknę tu tylko o usypianiu psów samym spojrzeniem i odmienianiu własnej fizjonomii.
     
    W „Po słowiczej podłodze” nie znajdziemy przesadnego heroizmu – na szczęście! Wszystkie postacie popełniają błędy i dają się ponieść emocjom, nie są doskonałe, a przez to o wiele bardziej realistyczne. Wielu z nich można polubić, nawet głównego bohatera, co przynajmniej mnie bardzo rzadko się zdarza: wielekroć spotkałam się z sytuacją, gdy czołowy protagonista jest nadęty i zdecydowanie zbyt ważny. Tomasu jest jednak przede wszystkim po prostu człowiekiem, nie superbohaterem mającym ocalić świat, nie wygnanym spadkobiercą tronu, nie obiektem przepowiedni, jak to często w fantasy bywa. Niestety, następne tomy cyklu już nie są wolne od tego typu pompatyczności, którą ja uznaję za wadę.
     
    Co do przywar książki, to naprawdę trudno jakoweś znaleźć. Język jest bardzo prosty, styl żywy, występuje dużo dialogów, a opisy nie przynudzają. Bardzo interesująco przedstawione zostały konflikty klanów i intrygi snute przez różne stronnictwa w celu przejęcia władzy, a także różnorodne pobudki, jakimi kierują się poszczególne postacie: honor wojownika, wyznawana wiara, posłuszeństwo tym, którzy stoją wyżej w hierarchii (rodzinnej, społecznej, organizacyjnej), powody majątkowe. Dwie rzeczy jednak rażą. Po pierwsze, w książce występuje stosunkowo mało gwałtownych zwrotów akcji (dla zachęty dodam, że w drugim tomie jest ich dużo więcej), a po drugie, postacie momentami zachowują się sztucznie, nienaturalnie, przynajmniej w odczuciu przeciętnego Europejczyka. Czasem trudno zrozumieć, czemu chcą postąpić akurat tak, jak postępują, zwłaszcza, gdy ktoś postanawia się zabić tylko dlatego, że jego honor uległ splamieniu... Tego typu sytuacji w cyklu nie brakuje i trochę irytują.
     
    „Po słowiczej podłodze” jest książką godną uwagi i pochwał. Pozwala zanurzyć się na pewien czas w na wpół fantastycznym świecie i uwierzyć w magię. Świetnie działa na nerwy, co sprawdziłam na sobie, można się przy niej odprężyć i dać się ponieść fantazji autorki. Szczerze polecam.



    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw