Wieść


    Destiny: The Taken King - Red Bull i hejt

    04.07.2015 o 15:12 / Dodał: Ingmar

    Prace nad nowym DLC-kiem do Destiny - dużym dodatkiem o nazwie The Taken King - zostały ogłoszone podczas targów E3 2015. Od tego momentu minęło już ponad pół miesiąca, a nadal utrzymuje się wysoki poziom negatywnych emocji. W rolach głównych występują płatne rozszerzenia oraz Red Bull. Przyjrzyjmy się, jak mocno sprawa eskalowała do dnia dzisiejszego.

    Zaczęło się od ogłoszenia prac nad rozszerzeniem. Dowiedzieliśmy się, że The Taken King rozpocznie drugi rok wsparcia dla Destiny. Dla przypomnienia: futurystyczny shooter od duetu Bungie / Activision ma być rozwijany przez najbliższą dekadę. W ciągu pierwszych dwunastu miesięcy otrzymaliśmy podstawową wersję gry oraz dwa mniejsze dodatki: The Dark Below oraz The House of Wolves. Łączna cena zestawu to około 80 dolarów - 40 za podstawkę i po 20 za DLC-ki - czyli w przeliczeniu: ponad 300 zł. Całkiem sporo, jak na jedną grę, ale z drugiej strony: ceny produkcji konsolowych po prostu są wysokie. Destiny jest obecne na PlayStation 3, PlayStation 4, Xbox 360 oraz Xbox One. Nie zanosi się na wersję dedykowaną komputerom PC, chociaż może to i lepiej. Parę kontrowersji przejdzie bokiem. Wróćmy do wątku przewodniego.

    Typowy gracz Destiny wydał już zatem na fuzję MMO i FPS-a około 80 dolarów. Co szykuje się dalej? The Taken King będzie kosztował 40 dolarów, pojawi się także wersja "legendarna", ze wszystkim dodatkami, w cenie 60 dolarów, oraz edycja kolekcjonerska w cenie 80 dolarów. Innymi słowy: jeśli wspieraliśmy Destiny od początku, to daliśmy się nieco nabrać. Po roku można dostać więcej rozgrywki w przystępniejszej cenie, co w sumie nie powinno być wielkim zaskoczeniem. Promocje już tak działają. Dodam, że byłem w grupie niezbyt rozgarniętych osób, które uwierzyły w Bungie i z miejsca kupiły wersję podstawową wraz z przepustką sezonową. Cóż, nigdy więcej, ale przyjrzyjmy się dalszym losom tej dziwnej historii.

    Czym różni się edycja kolekcjonerska The Taken King od wydania podstawowego? Dodaje parę nowych gadżetów: jakąś książkę, fizyczną monetę i inne dziwactwa, które zbierają zapaleńcy. Nas interesuje los dodatków cyfrowych: trzy emotki, trzy skróki na pancerze oraz trzy przedmioty, które zwiększają szybkość zdobywania doświadczenia. Zwłaszcza te ostatnie wydają się być ciekawą ofertą. W grze, w której grind jest wszystkim, takie bonusy bardzo się przydają. Innymi słowy: pojawił się dobry motyw, by rozpocząć hejt.

    Weterani Destiny byli niezadowoleni, że te specjalne dodatki ich ominą. Potem było już tylko gorzej: w legendarnym już wywiadzie dla Eurogamera mogliśmy przeczytać rozliczne idiotyczne wypowiedzi Luke'a Smitha z Bungie na czele z moją ulubioną sentencją: "gdybym pokazał Ci jakość tych dodatkowych emotek, to już teraz rzucałbyś pieniędzmi w ekran". Podobno trzy nowe rodzaje machania rękami są warte wydania osiemdziesięciu dolarów na specjalną edycję gry. Z taką argumentacją nawet nie ma sensu dyskutować.



    Czy to koniec tej historii? Nie, co tam, jak wpadka PR-owa, to po całości. Kolejny zatem był Red Bull oraz specjalna promocja: kody z puszek napoju energetycznego dają nową, ekskluzywną misję w rozszerzeniu The Taken King. W reakcji na tę zapowiedź Techland odpalił kampanię @DrinkForDLC, w ramach której rozdaje DLC-ki do Dying Lighta w zamian za zdjęcie, na którym pijemy wodę. Nice one, Techland!

    Historia Destiny ma ciąg dalszy. Hejt był tak silny, że Bungie zaczęło się wycofywać ze swojego początkowego stanowiska. Przeprosili za wywiad dla Eurogamera, dali również ofertę odzielnego zakupu tych dodatków z edycji kolekcjonerskiej w cenie 20 dolarów. Nadal sporo, ale przynajmniej nie trzeba kupować całej edycji specjalnej. Ponadto przygotowali nagrodę dla wytrwałych: wszyscy gracze, którzy posiadają postaci na trzydziestych poziomach lub dwa pierwsze dodatki otrzymają nagrodę: nowy pojazd, skórkę i emblemat.

    Dalej było już z górki: ekipa z NeoGAF-u opracowała sposób na samodzielne generowanie promocyjnych kodów z puszek Red Bulla. Procedura jest prosta, ale nie będziemy jej tutaj opisywać dokładnie. Jeśli jesteście zainteresowani, to odnośnik powinien wystarczyć.

    Na tym na razie kończy się ta historia. Po cichu liczę, że hejt potrwa jeszcze kilka tygodni, a cena The Taken King nieco pójdzie w dół. To oczywiście mało prawdopodobny scenariusz, ale byłbym mile zaskoczony. Wolałbym za wytrwałość otrzymać możliwość zaoszczędzenia paru dolców niż dostać kolejną niepotrzebną skórkę i emblemat. No nic, zobaczymy, jak sprawa się rozwinie. Premiera The Taken King odbędzie się już 15 września 2015 roku.

    Dodaj do Facebook Dodaj do Wykop Dodaj do Twitter

    Komentarze

    Tę wieść skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Tę wieść skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw