Wieść

E3 2015 - Ghost Recon: Wildlands
26.06.2015 o 9:42 / Dodał: Ingmar
Wydawało się, że konferencja Ubisoftu na E3 właśnie dobiegła końca. Nawet nas wstępnie pożegnali, by po chwili zaprosić na jeszcze jedną, ostatnią prezentację. Na ekranie pojawił się Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands. Seria wróciła i jest w dobrej kondycji.
Trzeba oddać Ubisoftowi, że tym razem udało im się utrzymać medialną ciszę. Prezentacja Ghost Recon: Wildlands była prawdziwym zaskoczeniem. Podobnie jak formuła, którą proponuje odświeżony shooter. Teraz to produkcja o potężnej skali, z dużym światem o otwartej konstrukcji, wypełnionym typowymi dla gier od Ubi "punktami akcji". Położony został mocny nacisk na kooperację oraz zróżnicowanie podejścia: od cichej, nocnej eliminacji po intensywną akcję długich strzelanin. Zobaczmy trailer, który - co ważne! - prezentuje faktyczną rozgrywkę.
Pierwszy i jedyny wyraźny problem? Nowemu Ghost Recon nieco brakuje samodzielnej tożsamości. Mocno przypomina Watch Dogs i przede wszystkim Far Crya. Przez pewien czas nawet wydawało mi się, że to jakaś mglista i nieco przedwczesna zapowiedź Far Crya 5. Jeśli poszukamy gier spoza katalogu Ubi, to pierwsza na myśl przychodzi seria Just Cause, też zresztą obecna na targach E3. Nie chcę szczegółowo zestawiać pokazów Wildlands z Just Cause 3, ale myślę, że podobieństwa na poziomie mechaniki rozgrywki byłby uderzające.
Co zatem otrzymujemy? To przygody grupy najemników. Rozbijają się drogimi furami po półdzikich krainach i sieją chaos. Czy może powstrzymują jeszcze większy chaos, bo po trailerze trudno powiedzieć. Jest jakiś wytatuowany facet, który z pewnością będzie głównym bossem Ghost Recon: Wildlands. W grach zwykle tylko "ci źli" mają tatuaże na twarzach. Poza tym gość torturuje swojego kompana i stosuje odwołania do symboliki religijnej. Będzie zły jak tylko zły może być schwarzcharakter.
Rozgrywka duży nacisk wydaje się kłaść na współpracę. Jako drużyna kolektywnie uzgadniamy typ podejścia - stealth / gunsblazin' - i ruszamy do akcji. Ciekawi mnie, czy Ubisoft zamierza wprowadzić matchmaking. Problemem gier multiplayerowych, które mocno akcentują współpracę jest... brak znajomych. Zwłaszcza w Polsce, gdy wybiera się granie konsolowe, jest to wyraźnie odczuwalna niedogodność.
Ciekawe wygląda to płynne przełączanie się między TPP a FPP. Z jednej strony to całkiem wygodne, ale z drugiej: mam nadzieję, że będzie się dało grać tylko na jednym ustawieniu. Od częstych zmian kamery po prostu percepcja zaczyna szaleć. Pewnie, można się do tego przyzwyczaić. Ale można też pójść na całość - jak Bethesda przy Fallout / The Elder Scrolls - i zaoferować w pełni grywalne oba tryby pracy kamery.
Oprawa graficzna wydaje się być przyjemna. Ghost Recon: Wildlans jest wyraźnie ładniejszy od prezentowanego wcześniej Tom Clancy's The Division. Jeśli dowiozą taką jakość efektów wizualnych do wersji sklepowej, to będę pod wrażeniem. Właśnie, a kiedy premiera? Najszybciej w 2016 roku. Prace nad grą wydają się być całkiem zaawansowane - pokazali faktyczną rozgrywkę - więc czas oczekiwania może być krótszy niż się spodziewamy.
Trzeba oddać Ubisoftowi, że tym razem udało im się utrzymać medialną ciszę. Prezentacja Ghost Recon: Wildlands była prawdziwym zaskoczeniem. Podobnie jak formuła, którą proponuje odświeżony shooter. Teraz to produkcja o potężnej skali, z dużym światem o otwartej konstrukcji, wypełnionym typowymi dla gier od Ubi "punktami akcji". Położony został mocny nacisk na kooperację oraz zróżnicowanie podejścia: od cichej, nocnej eliminacji po intensywną akcję długich strzelanin. Zobaczmy trailer, który - co ważne! - prezentuje faktyczną rozgrywkę.
Pierwszy i jedyny wyraźny problem? Nowemu Ghost Recon nieco brakuje samodzielnej tożsamości. Mocno przypomina Watch Dogs i przede wszystkim Far Crya. Przez pewien czas nawet wydawało mi się, że to jakaś mglista i nieco przedwczesna zapowiedź Far Crya 5. Jeśli poszukamy gier spoza katalogu Ubi, to pierwsza na myśl przychodzi seria Just Cause, też zresztą obecna na targach E3. Nie chcę szczegółowo zestawiać pokazów Wildlands z Just Cause 3, ale myślę, że podobieństwa na poziomie mechaniki rozgrywki byłby uderzające.
Co zatem otrzymujemy? To przygody grupy najemników. Rozbijają się drogimi furami po półdzikich krainach i sieją chaos. Czy może powstrzymują jeszcze większy chaos, bo po trailerze trudno powiedzieć. Jest jakiś wytatuowany facet, który z pewnością będzie głównym bossem Ghost Recon: Wildlands. W grach zwykle tylko "ci źli" mają tatuaże na twarzach. Poza tym gość torturuje swojego kompana i stosuje odwołania do symboliki religijnej. Będzie zły jak tylko zły może być schwarzcharakter.
Rozgrywka duży nacisk wydaje się kłaść na współpracę. Jako drużyna kolektywnie uzgadniamy typ podejścia - stealth / gunsblazin' - i ruszamy do akcji. Ciekawi mnie, czy Ubisoft zamierza wprowadzić matchmaking. Problemem gier multiplayerowych, które mocno akcentują współpracę jest... brak znajomych. Zwłaszcza w Polsce, gdy wybiera się granie konsolowe, jest to wyraźnie odczuwalna niedogodność.
Ciekawe wygląda to płynne przełączanie się między TPP a FPP. Z jednej strony to całkiem wygodne, ale z drugiej: mam nadzieję, że będzie się dało grać tylko na jednym ustawieniu. Od częstych zmian kamery po prostu percepcja zaczyna szaleć. Pewnie, można się do tego przyzwyczaić. Ale można też pójść na całość - jak Bethesda przy Fallout / The Elder Scrolls - i zaoferować w pełni grywalne oba tryby pracy kamery.
Oprawa graficzna wydaje się być przyjemna. Ghost Recon: Wildlans jest wyraźnie ładniejszy od prezentowanego wcześniej Tom Clancy's The Division. Jeśli dowiozą taką jakość efektów wizualnych do wersji sklepowej, to będę pod wrażeniem. Właśnie, a kiedy premiera? Najszybciej w 2016 roku. Prace nad grą wydają się być całkiem zaawansowane - pokazali faktyczną rozgrywkę - więc czas oczekiwania może być krótszy niż się spodziewamy.
Komentarze
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
