Wieść


    E3 2015 - Halo 5: Guardians

    21.06.2015 o 11:17 / Dodał: Ingmar

    Temat targów E3 będzie w naturalny sposób wygasał w następnych dniach. Napiszemy jeszcze kilka newsów o ciekawych grach, parę podsumowań i zabierzemy się za inne rzeczy. Niedzielny poranek zaczynamy od jednej z najważniejszych prezentacji z Los Angeles. Halo 5: Guardians, czyli produkcja, która ma zmienić trendy na rynku i sprawić, że Xbox One zrzuci z tronu PlayStation 4.

    Halo to prawdopodobnie najważniejsza marka dla konsol Microsoftu. Trudno sobie wyobrazić, gdzie byłby oryginalny Xbox bez pierwszej odsłony gry o przygodach Master Chiefa. Ile mniej egzemplarzy X360 trafiłoby do graczy, gdyby nie kolejne iteracje i spin offy znanej serii? Wreszcie, nawet popularność Xbox One opiera się o Halo. W zeszłym roku najważniejszym tytułem ekskluzywnym dla konsoli Microsoftu miał być Halo: The Master Chief Collection. Może nawet niby był, pod względem sukcesu bizensowego. Na poziomie przyjemności, jaka płynie z gameplayu, wyżej stawiam Sunset Overdrive. To jednak zupełnie inny temat. Teraz mamy nowy rok i szansę na kolejne wielkie otwarcie. Halo 5: Guardians trafi do sprzedaży już 27 października, rozpoczynając długi sezon świąteczny.

    Konferencja Microsoftu na E3 zaczęła się od prezentacji Halo 5, a zakończyła ogłoszeniem prac nad Gears of War 4. Widać, że shootery to najważniejszy filar, na jakim MS chce budować popularność Xbox One. Przeanalizujmy dokładniej fragment konferencji, podczas którego omawiane były dalsze losy marki Halo.



    Na scenę wkroczyła Bonnie Ross, szefowa 343 Industries, czyli studia, które obecnie odpowiada za rozwój Halo. To jedna z najważniejszych kobiet w naszej branży oraz mocna orędowniczka zmiany wizerunku postaci żeńskich w grach jako takich. Pozostaje tylko powiedzieć: wreszcie! Gdy widzę kolejną zbroję, która wprost na klatkę piersiową wojowniczki trafiła chyba z sex shopu, to czuję się traktowany wyjątkowo... atawistycznie. Oby kobiety takie, jak Bonnie Ross zmieniły ten dziwaczny stan rzeczy. Wróćmy jednak do wątku głównego.

    Halo 5: Guardians przedstawia historię dwóch postaci. Master Chief, legenda serii, powraca w nieco dwuznacznych okolicznościach. Ściga go Jameson Locke, superżołnierz Spartan-IV, który po raz pierwszy pojawił się na naszych ekranach w dość krótkim serialu Halo: Nightfall. Krótki przerywnik filmowy i trafiamy w sam środek akcji. Dużą nowością jest kooperacyjna kampania czteroosobowa. Seria Halo przyzwyczaiła nas już do co-opa, także do dzielonego ekranu, ale wprowadzenie pełnych, czteroosobowych drużyn to nowość. Na podobny ruch zdecydował się kilka lat temu inny tytuł ekskluzywny z konsol Microsoftu - Gears of War 3 - i wyszło to naprawdę nieźle. Dla porządku dodajmy, że co-op będzie działał jedynie w wersji online. Tym razem nie zobaczymy dzielonego ekranu czy innych form coach co-opa.

    Spartan Locke daje rozkazy swojemu zespołowi, widzimy, że nawet interakcja z towarzyszami sterowanymi przez sztuczną inteligencję będzie rozbudowana. Nie mówiąc nawet o możliwościach taktycznych, jakie daje poprowadzenie do boju czteroosobowego, żywego zespołu. Oby najwyższy poziom trudności w Halo 5: Guardians był naprawdę wymagający! Podczas kampanii pokierujemy dwoma drużynami. Na czele jednej stanie Locke, którego poczynania obserwujemy na materiale z E3. Będzie także analogiczny zespół pod dowództwem Master Chiefa. Wydaje się, że scenariusz jest prowadzony bardziej z perspektywy Locke'a, ale trudno powiedzieć, jak to ostatecznie będzie wyglądać. Enigmatyczne trailery Halo 5 sugerują, że oba punkty widzenia mają równą wartość dla całej fabuły.

    Oprawa graficzna? Jest dobrze! Gra prezentuje się bardzo ładnie, jeśli chodzi o czysto technicznie aspekty. Podoba mi się także wprowadzenie specyficznego stylu. Dwa najważniejsze kolory to żółty i fioletowy. W tle widzimy duże sceny batalistyczne, są też przyjemne dla oka wybuchy, które niszczą elementy otoczenia. Oczywiście, to wszystko jest bardzo mocno oskryptowane, ale i tak seria zmierza w dobrym kierunku. Nie jest już tak sterylna i czysta, jak dawne odsłony Halo.

    Na scenę tymczasem wkracza Josh Holmes z 343, aby zaprezentować nam nowy tryb rozgrywki wieloosobowej. Warzone to dwudziestu czterech graczy na serwerze, duże mapy z pojazdami i przede wszystkim hordy wrogów sterowanych przez SI. Wygląda niesamowicie intensywnie! Wydaje się, że 343 znalazło złoty środek między epickimi bitwami z Battlefielda, w których bierze udział nawet 64 graczy, ale na ekranie nie ma żadnych przeciwników komputerowych, a mniejszą skalą Titanfalla, ładnie ukrytą dzięki wprowadzeniu fal wrogów, którzy nie są prowadzeni przez prawdziwych graczy. Mamy dla was osobny materiał o Warzonie. Dłuższy i bardziej szczegółowy od dość krótkiej prezentacji z konferencji Microsoftu na E3.



    Z nowych informacji: fale wrogów będą wspierane przez specjalnych bossów. Siły obcych są wrogie wobec obu drużyn graczy,  a to ciekawie zmienia dynamikę samego meczu. Wygrywa drużyna, która zdobędzie więcej punktów zwycięstwa. Ich pulę można podkręcać bezpośrednio walcząc z innym zespołem albo grindując na potworkach ze sztuczną inteligencją. Otrzymujemy zatem ciekawe połączenie PvP z PvE. To chyba najważniejsza nowość w serii Halo, która powinna odmienić to, jak generalnie patrzymy na tryb wieloosobowych w nowoczesnych shooterach. To nie musi być tylko Team Deathmatch (Call of Duty) i King of the Hill (Battefield).

    Na koniec powiedzmy parę słów o najgorętszym temacie, jaki jest od miesięcy omawiany w społeczności fanów Halo. Polskie słowo, aby go opisać, to byłby dziwaczny neologizm: call-of-duty-zacja czy coś w tym rodzaju. Chodzi o upodabnianie się rozgrywki w Halo 5 do serii Call of Duty. To poniekąd prawda, chociaż sam zarzut wynika ze... słabej znajomości branży. Pewnie, Halo 5 przypomina nowoczesne odsłony Call of Duty, ale całymi garściami czerpie także z innych shooterów.

    Czteroosobowa kampania kooperacyjna to dziedzictwo Gears of War, Warzone mocno przypomina tryb wieloosobowy z Titanfalla, o czym już pisałem powyżej, a parę zmian w desginie gry przywodzi na myśl Destiny. Zobaczcie moment, w którym na ekranie, pod koniec prezentacji kampanii, pojawia się boss. To scena żywcem wyjęta z Destiny! To ciekawy wątek: nowy shooter Bungie wtórnie oddziałuje na ich starą serię, będącą teraz w rękach 343. Czy zatem możemy mówić o tej całej "callofdutyzacji"? Moim zdaniem lepiej opisuje to zjawisko prostsze słowo: modernizacja. Halo 5 całymi garściami czerpie od innych, znanych serii. Czy będzie tylko ich kopią? Czy samemu ustanowi nową, lepszą jakość dla shooterów? Odpowiedzi na te pytania poznamy dopiero po premierze.

    Halo 5: Guardians trafi do sprzedaży 27 października 2015 roku. To tytuł ekskluzywny dla konsoli Xbox One.

    Dodaj do Facebook Dodaj do Wykop Dodaj do Twitter

    Komentarze

    Tę wieść skomentowano 1 raz.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Avatar Marawuff  
    Marawuff  
    Obywatelka Insimilionu | Komentarzy: 16
    Temat: Kampania wygląda świetnie...Dodany: 21.06.2015 o 14:44  

    Kampania wygląda świetnie... Zapowiada się wyśmienicie.
    Nie wiem czy śledzisz, raczej nie... Ale kampania reklamowa zaczęła się początkiem roku i co tydzień były wypuszczane audiologi journalisty Benjamin Giraud'a "Hunt The Truth", bardzo ciekawe, ponieważ bardzo wiele rzeczy tam omawiał, które miały miejsce w różnych momentach życia John'a 117.
    Podoba mi się, że dużo 343i dało na fabułę i na świat. Stare i nowe postacie, choćby w drużynie Locke'a "Fireteam Osiris" - Buck z HALO3:ODST, nowa postać Tanaka, którą poznaliśmy teraz w komiksach HALO: Escalation... Oraz druga kobieta - Olympia Vale.
    To jednak nie jest najważniejsze... Największą, najlepszą niespodzianką jest to, że ponownie zobaczymy przyjaciół i drużynę Master Chiefa - sławną Blue Team, Frederica, Kelly oraz Lindę.
    Ciekawe na ile zobaczymy Thel Vadam', sławnego Arbitera. Mam nadzieję, że odegra jakąś większą rolę... A miejsce, przynajmniej prezentacji E3 to jest najprawdopodobniej bardzo wyczekiwana przez fanów planeta Sangeilios, ojczysta planeta Sangheili/Elite.
    Cała fabuła, jak Chief będzie radził sobie z utratą Cortany... Dlaczego tak naprawdę UNSC oraz ONI określili Chiefa "AWOL", dlaczego Locke musi go sprowadzić z powrotem, mówiąc z Buckiem, że cała ludzkość ich znienawidzi... Naprawdę, nie mogę się doczekać, żeby w końcu dostać grę w swoje ręce i dowiedzieć się, bo po obejrzeniu, usłyszeniu i przeczytaniu nowych informacji mam jeszcze więcej pytań.
    Sam tryb multiplayer... Grałeś w BETA? Akurat testowałam i najprzyjemniej grało mi się ze wszystkich wcześniejszych HALO. Miałam uczucie, że to jest to HALO jakie zawsze chciałam żeby było. Sam Warzone mi bardziej przychodzi na myśl połączenie trybu pvp oraz Firefight/Spartan Ops... W Destiny grałam, a jakoś akurat nie pomyślałam o tej grze od razu przy WARZONE.
    HALO dla mnie to zawsze była kampania, w tryb multiplayer sporadycznie gram, jestem bardzeij 'casualem', jednak WARZONE zapowiada się bardzo ciekawie. Wszystkiego będzie trzeba spróbować.
    Kampania ma być podobna do tej z HALO2 - będziemy widzieć wydarzenia z punktu Johna oraz Locke'a... Mam nadzieję, że będzie podzielona na pół na pół, a nie jednak większość będziemy przeżywać z punktu Locke'a.
    A to, że kampania 4 osobowa jest i że każdy gracz wciela się w daną postać to dużo nie przerobili... Wcześniej Chief zawsze sam działał, w HALO 3 jeśli grało się co-op to druga osoba grała Arbiterem... Teraz to jedynie udoskonalili.



    Tę wieść skomentowano 1 raz.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw