Wieść

E3 2015 - Horizon: Zero Dawn
29.06.2015 o 11:36 / Dodał: Ingmar
Taki news rzadko się trafia: Guerilla Games, twórcy popularnej serii FPS-ów Killzone, ogłosili prace nad nowym IP. Od razu zobaczyliśmy faktyczną rozgrywkę, unikalną wizję świata oraz tytuł, który sugeruje długą serię wydawniczą. Sony odpaliło prezentację gry, która pewnie stanie się znakiem rozpoznawczym konsol z rodziny PlayStation. Już wkrótce będziemy go wymieniać obok Bloodborne, God of War, LittleBigPlanet, Killzone czy Uncharted. Oto Horizon: Zero Dawn!
Guerilla Games ma w portfolio głównie kolejne iteracje serii Killzone. Ostatni FPS spod tego sztandaru - Killzone Shadow Fall - trafił na rynek w 2013 roku jako tytuł startowy PlayStation 4. Prawdę mówiąc uważam, że Killzone'y to solidne FPS-y o niesamowitej oprawie graficznej. Tylko i aż tyle. Na poziomie samej mechaniki rozgrywki czy kreacji świata przedstawionego nie są specjalnie odkrywcze. Poniekąd cierpią na "syndrom Call of Duty": otrzymujemy bardzo grywalny, choć w sumie mało oryginalny tryb wieloosobowy i pięknie animowaną, mocno oskrypotowaną kampanię dla jednego gracza. Tym bardziej cieszę się, że w Horizon: Zero Dawn studio popuściło wodze fantazji. Gra prezentuje się niezwykle ciekawie. Czas na trailer!
Czapki z głów! Horizon: Zero Dawn przyszedł i pozamiatał. Z miejsca wskoczył na wysoką pozycję na mojej liście najlepszych prezentacji z E3 2015. Od czego zaczniemy? Od bardzo ciekawego opisu od Sony. Horizon jest reklamowany jako gra z segmentu action RPG. Tajest, to nie będzie zwykły shooter. Nowej produkcji Guerilla Games bliżej pewnie do takich pozycji, jak Dragon's Dogma od Capcomu czy Hunted: The Demon's Forge, za którą odpowiada inXile.
Wcielamy się w rolę Aloy. To młoda i bardzo ładna łowczyni, choć może lepszym określeniem jej profesji byłby tytuł: futurystyczna amazonka. Aloy chodzi z łukiem i poluje na... maszyny, bo scenariusz "Zero Dawn" przenosi nas do odległej przyszłości. Trudno to już nawet nazwać typową postapokalipsą. Jakiś groźny i tajemniczy kataklizm, który rozwalił całą ludzką cywilizację, był tak dawno temu, że stał się obiektem legend i baśni. Miasta są wymarłe, mieszkańcy tego zniszczonego świata mozolnie imitują resztki dawnej świetności. Na poziomie technologicznym przypominają raczej ludy zbierackie i łowieckie z neolitu. Odrodziła się przyroda, świat wygląda całkiem sympatycznie, trochę jak mokry sen radykalnych ekologów. No, pomijając te maszyny.
Dość szybko trafiamy w sam środek akcji. Aloy poluje na mechaniczne zwierzęta. Niektóre zachowują się jak płochliwi roślinożercy, inne przystępują do gwałtownego ataku. Bardzo ciekawy jest komentarz, który wypowiada po uśmierceniu mniejszego robota: jest w nim żal, smutek i współczucie. Uniwersum z Horizon: Zero Dawn wydaje się być bardziej skomplikowane od, dajmy na to, Terminatora. Najwyraźniej nie działa na prostej zasadzie: ludzie - dobro, maszyny - zło. Trochę przypomina to wyjściowy pomysł gry Enslaved: Odyssey to the West, za którą odpowiada Ninja Theory, bazującej na chińskiej powieści "Journey to the West" Wu Cheng'ena.
Co wiemy o samej grze? To fuzja gatunkowa action RPG / TPS, więc duża nowość dla ekipy z Guerilla Games. System walki jest dynamiczny i widowiskowy, pełny strzelania i uciekania. Z pewnością pojawi się rozbudowana - i pewnie niezbyt realistyczna - mechanika łuku. Widzimy na trailerze, jak Aloy płynnie zmienia rodzaj wystrzeliwanych pocisków, by najpierw przypiąć mechaniczną bestię do ziemi, a następnie ją wykończyć paroma celnymi trafieniami.
Pierwsze prace nad Horizon: Zero Dawn podobno rozpoczęły się już w 2011 roku. Widzieliśmy produkcję świetnie wyglądającą i w pełni grywalną. Kiedy premiera? Już w 2016! Szykuje się bardzo mocne dwanaście miesięcy dla Sony.
Guerilla Games ma w portfolio głównie kolejne iteracje serii Killzone. Ostatni FPS spod tego sztandaru - Killzone Shadow Fall - trafił na rynek w 2013 roku jako tytuł startowy PlayStation 4. Prawdę mówiąc uważam, że Killzone'y to solidne FPS-y o niesamowitej oprawie graficznej. Tylko i aż tyle. Na poziomie samej mechaniki rozgrywki czy kreacji świata przedstawionego nie są specjalnie odkrywcze. Poniekąd cierpią na "syndrom Call of Duty": otrzymujemy bardzo grywalny, choć w sumie mało oryginalny tryb wieloosobowy i pięknie animowaną, mocno oskrypotowaną kampanię dla jednego gracza. Tym bardziej cieszę się, że w Horizon: Zero Dawn studio popuściło wodze fantazji. Gra prezentuje się niezwykle ciekawie. Czas na trailer!
Czapki z głów! Horizon: Zero Dawn przyszedł i pozamiatał. Z miejsca wskoczył na wysoką pozycję na mojej liście najlepszych prezentacji z E3 2015. Od czego zaczniemy? Od bardzo ciekawego opisu od Sony. Horizon jest reklamowany jako gra z segmentu action RPG. Tajest, to nie będzie zwykły shooter. Nowej produkcji Guerilla Games bliżej pewnie do takich pozycji, jak Dragon's Dogma od Capcomu czy Hunted: The Demon's Forge, za którą odpowiada inXile.
Wcielamy się w rolę Aloy. To młoda i bardzo ładna łowczyni, choć może lepszym określeniem jej profesji byłby tytuł: futurystyczna amazonka. Aloy chodzi z łukiem i poluje na... maszyny, bo scenariusz "Zero Dawn" przenosi nas do odległej przyszłości. Trudno to już nawet nazwać typową postapokalipsą. Jakiś groźny i tajemniczy kataklizm, który rozwalił całą ludzką cywilizację, był tak dawno temu, że stał się obiektem legend i baśni. Miasta są wymarłe, mieszkańcy tego zniszczonego świata mozolnie imitują resztki dawnej świetności. Na poziomie technologicznym przypominają raczej ludy zbierackie i łowieckie z neolitu. Odrodziła się przyroda, świat wygląda całkiem sympatycznie, trochę jak mokry sen radykalnych ekologów. No, pomijając te maszyny.
Dość szybko trafiamy w sam środek akcji. Aloy poluje na mechaniczne zwierzęta. Niektóre zachowują się jak płochliwi roślinożercy, inne przystępują do gwałtownego ataku. Bardzo ciekawy jest komentarz, który wypowiada po uśmierceniu mniejszego robota: jest w nim żal, smutek i współczucie. Uniwersum z Horizon: Zero Dawn wydaje się być bardziej skomplikowane od, dajmy na to, Terminatora. Najwyraźniej nie działa na prostej zasadzie: ludzie - dobro, maszyny - zło. Trochę przypomina to wyjściowy pomysł gry Enslaved: Odyssey to the West, za którą odpowiada Ninja Theory, bazującej na chińskiej powieści "Journey to the West" Wu Cheng'ena.
Co wiemy o samej grze? To fuzja gatunkowa action RPG / TPS, więc duża nowość dla ekipy z Guerilla Games. System walki jest dynamiczny i widowiskowy, pełny strzelania i uciekania. Z pewnością pojawi się rozbudowana - i pewnie niezbyt realistyczna - mechanika łuku. Widzimy na trailerze, jak Aloy płynnie zmienia rodzaj wystrzeliwanych pocisków, by najpierw przypiąć mechaniczną bestię do ziemi, a następnie ją wykończyć paroma celnymi trafieniami.
Pierwsze prace nad Horizon: Zero Dawn podobno rozpoczęły się już w 2011 roku. Widzieliśmy produkcję świetnie wyglądającą i w pełni grywalną. Kiedy premiera? Już w 2016! Szykuje się bardzo mocne dwanaście miesięcy dla Sony.
Komentarze
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
