Wieść

E3 2015 - No Man's Sky
29.06.2015 o 12:32 / Dodał: Ingmar
Carl Sagan, astronom i popularyzator nauki, jeden z moich idoli, powiedział kiedyś, że "gdzieś tam, w odległym układzie planetarnym, coś niesamowitego czeka na odkrycie". Ten cytat podsumował prezentację rozgrywki No Man's Sky z targów E3 2015. Wreszcie zobaczyliśmy, jak w akcji wygląda ten niesamowicie ambitny sandbox. Czas wybrać się w podróż na Sugas Uomi.
Za No Man's Sky odpowiada zespół z Hello Games. Trzeba przyznać, że rzucili się na głęboką wodę. Cała galaktyka powstała w oparciu o zaawansowane skrypty generacji proceduralnej. Podobne rozwiązanie widzieliśmy już w Elite: Dangerous, w które możemy już grać na komputerach PC, a odświeżona wersja niedługo zawita na konsole Xbox One. Czym różni się No Man's Sky od konkurenta ze swojego segmentu? Rozgrywka wydaje się być po prostu lepiej zaprojektowana. To, co zobaczyliśmy na E3 wydaje się być ciekawsze niż to, co zwykle robiłem w Elite: Dangerous. Więc akcji, strzelania i niesamowitego poczucia wolności. Czas na prezentację!
Zaczynamy od bitwy w kosmosie. Dwie frakcje ścierają się na ładnym tle planet. Wygląda to nieźle, ale wszyscy pewnie widzieliśmy lepiej zaprojektowane bitwy kosmiczne. Przejdźmy zatem do tego, co wyróżnia No Man's Sky: pomówmy o skali świata przedstawionego. Każdy biały punkt, który widzimy na potężnej mapie galaktyki to układ słoneczny pełny planet, księżyców, pasm asteroid i latających statków. Co ważne, możemy odwiedzić każdy z tych systemów, płynnie zejść z orbity na powierzchnię planety i po prostu eksplorować.
Jak wygląda rozgrywka na samej planecie? Cóż, otoczenie jest w pełni zniszczalne. Widzimy generowane proceduralnie formy zwierząt i roślin, wodę, w której możemy pływać oraz rozmaite budowle służące do aktywacji ciekawszych mechanik rozgrywki. Przekaźniki pełnią rolę galaktycznego Pokedexu. Skanujemy otoczenie: nowe formy roślin i zwierząt, by wrzucić je do centralnej bazy gatunków. No Man's Sky to produkcja, w której każdy z nas może stać się odkrywcą. Pewnie, odkrywamy jedynie rzeczywistość cyfrową i nieistniejącą, ale kiedy na powierzchni Ziemi zostało tak relatywnie mało rzeczy do prawdziwego odkrycia, to gry stają się jedynym możliwym zamiennikiem. W końcu ilu z nas będzie mogło powiedzieć, że okryło nowy ląd, gatunek zwierząt czy planetę z innej galaktyki? No Man's Sky przynajmniej gwarantuje cyfrowy zamiennik tych emocji.
Ile planet składa się na galaktykę z nowej produkcji Hello Games? Twórcy szacują, że około osiemnastu trylionów. W zapisie liczbowym to 18 000 000 000 000 000 000. Jedynka i osiemnaście zer. Zapomnijcie o prawie pięćdziesięciu planetach pobocznych z oryginalnego Mass Effecta. Tutaj naprawdę dostajemy całą galaktykę, a uwaga z demka: że "planetę, którą prezentujemy na konferencji prasowej pewnie widzicie po raz pierwszy i ostatni w życiu", jest w pełni zasadna.
Sugas Uomi w układzie Keyti wygląda na sympatyczny świat. Żółto-niebieski z czerwonymi drzewami oraz niezbyt skomplikowanymi formami życia. "Ryby z E3" wyglądają podobnie do mieszkańców ziemskich oceanów. Przy okazji powiedzmy parę słów o oprawie graficznej No Man's Sky. Jest kolorowa, sympatyczna, pastelowa. Nie przywodzi na myśl grozy kosmosu i przytłaczającej pustki. To nie jest świat, w którym wypada powiedzieć na wejściu: "w kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku", czyli cytatu z filmu Obcy: Ósmy pasażer Nostromo. Chodzi o inną paletę emocji: kolor gwarantuje przygodę, optymizm i nadzieję. O tym właśnie traktuje No Man's Sky.
Dobra, a kiedy produkcja trafi do sprzedaży? Tego niestety nadal nie wiemy. Stawiam, że na rynku pojawi się w 2017 roku w wersjach na komputery PC oraz PlayStation 4. Posiadacze konsol Microsoftu mogą o niej zapomnieć: to zbyt ważna gra dla Sony.
Za No Man's Sky odpowiada zespół z Hello Games. Trzeba przyznać, że rzucili się na głęboką wodę. Cała galaktyka powstała w oparciu o zaawansowane skrypty generacji proceduralnej. Podobne rozwiązanie widzieliśmy już w Elite: Dangerous, w które możemy już grać na komputerach PC, a odświeżona wersja niedługo zawita na konsole Xbox One. Czym różni się No Man's Sky od konkurenta ze swojego segmentu? Rozgrywka wydaje się być po prostu lepiej zaprojektowana. To, co zobaczyliśmy na E3 wydaje się być ciekawsze niż to, co zwykle robiłem w Elite: Dangerous. Więc akcji, strzelania i niesamowitego poczucia wolności. Czas na prezentację!
Zaczynamy od bitwy w kosmosie. Dwie frakcje ścierają się na ładnym tle planet. Wygląda to nieźle, ale wszyscy pewnie widzieliśmy lepiej zaprojektowane bitwy kosmiczne. Przejdźmy zatem do tego, co wyróżnia No Man's Sky: pomówmy o skali świata przedstawionego. Każdy biały punkt, który widzimy na potężnej mapie galaktyki to układ słoneczny pełny planet, księżyców, pasm asteroid i latających statków. Co ważne, możemy odwiedzić każdy z tych systemów, płynnie zejść z orbity na powierzchnię planety i po prostu eksplorować.
Jak wygląda rozgrywka na samej planecie? Cóż, otoczenie jest w pełni zniszczalne. Widzimy generowane proceduralnie formy zwierząt i roślin, wodę, w której możemy pływać oraz rozmaite budowle służące do aktywacji ciekawszych mechanik rozgrywki. Przekaźniki pełnią rolę galaktycznego Pokedexu. Skanujemy otoczenie: nowe formy roślin i zwierząt, by wrzucić je do centralnej bazy gatunków. No Man's Sky to produkcja, w której każdy z nas może stać się odkrywcą. Pewnie, odkrywamy jedynie rzeczywistość cyfrową i nieistniejącą, ale kiedy na powierzchni Ziemi zostało tak relatywnie mało rzeczy do prawdziwego odkrycia, to gry stają się jedynym możliwym zamiennikiem. W końcu ilu z nas będzie mogło powiedzieć, że okryło nowy ląd, gatunek zwierząt czy planetę z innej galaktyki? No Man's Sky przynajmniej gwarantuje cyfrowy zamiennik tych emocji.
Ile planet składa się na galaktykę z nowej produkcji Hello Games? Twórcy szacują, że około osiemnastu trylionów. W zapisie liczbowym to 18 000 000 000 000 000 000. Jedynka i osiemnaście zer. Zapomnijcie o prawie pięćdziesięciu planetach pobocznych z oryginalnego Mass Effecta. Tutaj naprawdę dostajemy całą galaktykę, a uwaga z demka: że "planetę, którą prezentujemy na konferencji prasowej pewnie widzicie po raz pierwszy i ostatni w życiu", jest w pełni zasadna.
Sugas Uomi w układzie Keyti wygląda na sympatyczny świat. Żółto-niebieski z czerwonymi drzewami oraz niezbyt skomplikowanymi formami życia. "Ryby z E3" wyglądają podobnie do mieszkańców ziemskich oceanów. Przy okazji powiedzmy parę słów o oprawie graficznej No Man's Sky. Jest kolorowa, sympatyczna, pastelowa. Nie przywodzi na myśl grozy kosmosu i przytłaczającej pustki. To nie jest świat, w którym wypada powiedzieć na wejściu: "w kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku", czyli cytatu z filmu Obcy: Ósmy pasażer Nostromo. Chodzi o inną paletę emocji: kolor gwarantuje przygodę, optymizm i nadzieję. O tym właśnie traktuje No Man's Sky.
Dobra, a kiedy produkcja trafi do sprzedaży? Tego niestety nadal nie wiemy. Stawiam, że na rynku pojawi się w 2017 roku w wersjach na komputery PC oraz PlayStation 4. Posiadacze konsol Microsoftu mogą o niej zapomnieć: to zbyt ważna gra dla Sony.
Komentarze
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
