Wieść

Gamescom 2015 - Scalebound
10.08.2015 o 15:43 / Dodał: Ingmar
Niemieckie targi Gamescom dały nam szansę na wgląd w portfolio Microsoftu szykowane na przyszły rok. Pisaliśmy już o Quantum Break i Crackdown 3, czas na Scalebound od Platinum Games. Porcja informacji na start: to gra RPG z mocnym naciskiem na akcję, z rozgrywką zorientowaną na współdziałanie ze smokiem, podlana fantastyką w japońskiej wersji. Znalazło się nawet miejsce dla trybu kooperacji dla czterech graczy.
Platinum Games tworzy specyficzne gry - szybkie, precyzyjne, świetne technicznie i o niesamowicie wyśrubowanej akcji. To taki japoński styl na sterydach - trafiamy w sam środek wiru dziwnych, szalonych pomysłów. Dość powiedzieć, że odpowiadają za Vanquish, czyli Gears of War z dopalaczami, oraz obie części Bayonetty. Za przygotowanie Metal Gear Rising: Revengeance powinni otrzymać statuetkę studia, które wymyśla najbardziej szalone tytuły gier. Teraz szykują równolegle kilka produkcji: posiadacze Wii U jeszcze w tym roku mogą liczyć na Star Fox Zero, na konsole Sony szykuje się nowy Nier, my jednak przyjrzymy się propozycji Platinum Games na Xboxa One, czyli RPG-owi Scalebound. Targi Gamescom 2015 przyniosły nam pełnoprawny gameplay. Czas zatem obejrzeć materiał wideo!
Przez kilka pierwszych sekund Scalebound wygląda jak typowa fantastyka. Ot, bohater z mieczem przylatuje na smoku, by zawalczyć z grupą ciężkozbrojnych rycerzy. Cóż, wrażenie szybko pryska, gdy nasz heros przywdziewa słuchawki, a z głośników wypływa nowoczesna muzyka elektroniczna. Platinum Games z pewnością nie zamierza tworzyć typowej gry fantasy. Zresztą, to studio o japońskim rodowodzie, co powinno wystarczyć nam za opis - w jRPG-ach często elementy fantasy luźno mieszają się z science ficition, a wszystko podlane jest odjechaną, wschodnią stylistyką.
Dobra, co powiemy o rozgrywce? Zaczniemy od paru słów krytyki: momentami dość wyraźnie zwalnia. Można się tego spodziewać po wersjach demonstracyjnych, przygotowanych pod targi, ale i tak spadki płynności są frustrujące. To z pewnością nie jest stabilne 30 fps, nawet nie wspominając o takim luksusie, jak standard 60 fps, oferowany przez niektóre produkcji z segmentu konsolowych hack'n'slashy. Tutaj kręcimy się w okolicach dwudziestu klatek na sekundę, przynajmniej, jeśli mówimy o scenach walki i subiektywnej ocenie, bazującej na mojej intuicji. Nie mam wglądu w szczegółowe dane na temat płynności - może Scalebound na Xbox One przycina jeszcze mocniej niż mi się wydaje. Ku pokrzepieniu konsolowych serc możemy powiedzieć, że przynajmniej grafika wygląda fajnie.
Wcielamy się w tego gościa z mieczem, który z radością wycina szeregi wrogich rycerzy. Jak widać - nasza postać dysponuje serią ataków wręcz, które łatwo możemy łączyć w dłuższe sekwencje, atakiem dystansowym oraz posiada dostęp do ciekawych gadżetów, jak ta mina, którą w dalszej części gameplaya zostaje przyklejona do tego większego potwora. Pod względem mechaniki bitew Scalebound wygląda poprawnie, oferując szybką akcję, typową dla produkcji Platinum Games. Warto jednak zwrócić uwagę na dwa ciekawe motywy. Po pierwsze, jest smok, który chodzi po polu walki, zieje ogniem i wspiera nasze wysiłki. Jak widać - można mu wydawać komendy, wskazywać, co ma zaatakować lub rozwalić. Po drugie, nasz bohater posiada rodzaj supermocy, pozwalającej mu na przemianę: pokrywa się łuskowym pancerzem i zaczyna wyraźnie lepiej walczyć. Wreszcie, mamy także dość zróżnicowanych wrogów. Rycerze to tylko tania rozgrzewka, prawdziwa zabawa w Scalebound zaczyna się, gdy rozpoczyna się pojedynek potworów. Przywodzi to na myśl klasyczne kino z maszkarami, jak filmy o Godzilli. Yeah!
Materiał wideo kończy się zapewnieniem, że w Scalebound zobaczymy jakąś formę rozgrywki wieloosobowej. W tej chwili wygląda to na co-opa do czterech graczy, w ramach którego drużyna mierzy się z naprawdę potężnym przeciwnikiem. Jeśli na ekranie będzie jednocześnie duży boss, jego pomagierzy, czterech graczy oraz ich smoki, to akcja naprawdę osiągnie szalone tempo. Właśnie tego oczekujemy po grach Platinum Games - często nawet trudno stwierdzić, co tak naprawdę dzieje się na ekranie, bo taki panuje zamęt.
Kiedy zagramy w Scalebound? Premiera przewidziana jest na rok 2016 tylko w wersji na Xboxa One.
Platinum Games tworzy specyficzne gry - szybkie, precyzyjne, świetne technicznie i o niesamowicie wyśrubowanej akcji. To taki japoński styl na sterydach - trafiamy w sam środek wiru dziwnych, szalonych pomysłów. Dość powiedzieć, że odpowiadają za Vanquish, czyli Gears of War z dopalaczami, oraz obie części Bayonetty. Za przygotowanie Metal Gear Rising: Revengeance powinni otrzymać statuetkę studia, które wymyśla najbardziej szalone tytuły gier. Teraz szykują równolegle kilka produkcji: posiadacze Wii U jeszcze w tym roku mogą liczyć na Star Fox Zero, na konsole Sony szykuje się nowy Nier, my jednak przyjrzymy się propozycji Platinum Games na Xboxa One, czyli RPG-owi Scalebound. Targi Gamescom 2015 przyniosły nam pełnoprawny gameplay. Czas zatem obejrzeć materiał wideo!
Przez kilka pierwszych sekund Scalebound wygląda jak typowa fantastyka. Ot, bohater z mieczem przylatuje na smoku, by zawalczyć z grupą ciężkozbrojnych rycerzy. Cóż, wrażenie szybko pryska, gdy nasz heros przywdziewa słuchawki, a z głośników wypływa nowoczesna muzyka elektroniczna. Platinum Games z pewnością nie zamierza tworzyć typowej gry fantasy. Zresztą, to studio o japońskim rodowodzie, co powinno wystarczyć nam za opis - w jRPG-ach często elementy fantasy luźno mieszają się z science ficition, a wszystko podlane jest odjechaną, wschodnią stylistyką.
Dobra, co powiemy o rozgrywce? Zaczniemy od paru słów krytyki: momentami dość wyraźnie zwalnia. Można się tego spodziewać po wersjach demonstracyjnych, przygotowanych pod targi, ale i tak spadki płynności są frustrujące. To z pewnością nie jest stabilne 30 fps, nawet nie wspominając o takim luksusie, jak standard 60 fps, oferowany przez niektóre produkcji z segmentu konsolowych hack'n'slashy. Tutaj kręcimy się w okolicach dwudziestu klatek na sekundę, przynajmniej, jeśli mówimy o scenach walki i subiektywnej ocenie, bazującej na mojej intuicji. Nie mam wglądu w szczegółowe dane na temat płynności - może Scalebound na Xbox One przycina jeszcze mocniej niż mi się wydaje. Ku pokrzepieniu konsolowych serc możemy powiedzieć, że przynajmniej grafika wygląda fajnie.
Wcielamy się w tego gościa z mieczem, który z radością wycina szeregi wrogich rycerzy. Jak widać - nasza postać dysponuje serią ataków wręcz, które łatwo możemy łączyć w dłuższe sekwencje, atakiem dystansowym oraz posiada dostęp do ciekawych gadżetów, jak ta mina, którą w dalszej części gameplaya zostaje przyklejona do tego większego potwora. Pod względem mechaniki bitew Scalebound wygląda poprawnie, oferując szybką akcję, typową dla produkcji Platinum Games. Warto jednak zwrócić uwagę na dwa ciekawe motywy. Po pierwsze, jest smok, który chodzi po polu walki, zieje ogniem i wspiera nasze wysiłki. Jak widać - można mu wydawać komendy, wskazywać, co ma zaatakować lub rozwalić. Po drugie, nasz bohater posiada rodzaj supermocy, pozwalającej mu na przemianę: pokrywa się łuskowym pancerzem i zaczyna wyraźnie lepiej walczyć. Wreszcie, mamy także dość zróżnicowanych wrogów. Rycerze to tylko tania rozgrzewka, prawdziwa zabawa w Scalebound zaczyna się, gdy rozpoczyna się pojedynek potworów. Przywodzi to na myśl klasyczne kino z maszkarami, jak filmy o Godzilli. Yeah!
Materiał wideo kończy się zapewnieniem, że w Scalebound zobaczymy jakąś formę rozgrywki wieloosobowej. W tej chwili wygląda to na co-opa do czterech graczy, w ramach którego drużyna mierzy się z naprawdę potężnym przeciwnikiem. Jeśli na ekranie będzie jednocześnie duży boss, jego pomagierzy, czterech graczy oraz ich smoki, to akcja naprawdę osiągnie szalone tempo. Właśnie tego oczekujemy po grach Platinum Games - często nawet trudno stwierdzić, co tak naprawdę dzieje się na ekranie, bo taki panuje zamęt.
Kiedy zagramy w Scalebound? Premiera przewidziana jest na rok 2016 tylko w wersji na Xboxa One.
Komentarze
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
