Wieść

Gamescom 2015 - We Happy Few
12.08.2015 o 18:31 / Dodał: Ingmar
Czas na wieści z Gamescomu z segmentu gier niezależnych. Produkcja zatytułowana We Happy Few od studia Compulsion wkrótce trafi na Xbox One w ramach programu ID@Xbox. Jak ją reklamują twórcy? To dystopijna przygoda o przetrwaniu w warunkach odmienionego angielskiego miasta z roku 1964. Powiedzmy na wstępie: to dziwny i fascynujący projekt.
Los gry, o której dzisiaj mówimy, jest dość typowy dla naszej branży z ostatnich lat. Zespół z Compulsion Games miał fajny pomysł wyjściowy, zdecydował się na zorganizowanie zbiórki na Kickstarterze, zdobył dzięki temu wsparcie w wysokości ponad trzystu tysięcy dolarów, a następnie ogłosił wydanie gry w wersji na komputery PC. Następnie ekipa zdecydowała się na przeogranizowanie projektu i wypłynięcie na szerokie wody rynku konsolowego - bo właśnie tam, przynajmniej w USA i Europie Zachodniej, znajdują się pieniądze i popularność. W ten sposób We Happy Few trafiło na konferencję prasową Microsoftu na targach Gamescom 2015. Szykuje się wersja na konsole Xbox One, my możemy zobaczyć jej zwiastun.
We Happy Few zabiera nas w odmienione lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, do miasta na terenie Anglii, które najwyraźniej boryka się z paroma problemami. Jeśli zwrócimy uwagę na surrealistyczną scenografię, to łatwo ustalimy ich źródło: bohaterowie naszej opowieści najwyraźniej są na ciężkich drugach. Przy takich okazjach zwykle pada humorystyczne pytanie: co brali twórcy, gdy pracowali nad tym dziełem? Cóż, tego nie wiemy, ale specyfik wyraźnie pobudza kreatywność.
Moje pierwsze skojarzenie to oczywiście Bioshock. Dystopijne, podwodne miasto Rapture pod wieloma względami przypomina metropolię z We Happy Few. Też było szalone, kolorowe, pomysłowe, wypełnione ludźmi, którzy najwyraźniej mocno pogubili się w życiu. Nawet przewodni motyw muzyczny - ta kołysanka - ładnie wpisywałby się w opowieść o Małych Siostrzyczkach i Dużych Tatuśkach z wiertłami zamiast dłoni. Gra Compulsion nie ma jednak oczywistego związku z Bioshockiem - możemy to co najwyżej nazwać twórczą inspiracją albo przypadkową zbieżnością. Zresztą, stoi za nimi nieco inny pomysł wyjściowy. W We Happy Few problemem są substancje psychoaktywne i ich nadużywanie, Bioshock opisuje raczej wynaturzenia, do których może prowadzić niekontrolowana idea wolności, promowana m.in. w myśli Ayn Rand (dla zainteresowanych: Bioshock to pastisz "Atlasa zbuntowanego" wspomnianej autorki).
Wróćmy do produkcji Compulsion Games. We Happy Few prezentuje się bardzo ciekawie. Poza nietypową oprawą wizualną gra ma nam zaoferować dojrzały scenariusz oraz nowatorskie podejście do rozgrywki. Każda śmierć jest permanentna, nie mamy opcji wczytania stanu zapisu postępu. Co zatem dzieje się, gdy zginiemy? Tworzymy nową postać, która trafia do zmienionego miasta. Za skryptem, który przygotowuje lokacje, stoi proceduralna generacja: obszary składają się z tych samych "klocków", ale za każdym razem ich składowe są inaczej rozstawione.
We Happy Few jest obecnie zapowiedziane w wersjach na komputery PC (Windows, MacOS, Linux) oraz na konsole Xbox One. Przewidywana data premiery to rok 2016. Wcześniej spodziewamy się wersji testowej, odpowiednio w ramach programów Steam Early Access (PC) oraz Microsoft Game Preview (XOne).
Los gry, o której dzisiaj mówimy, jest dość typowy dla naszej branży z ostatnich lat. Zespół z Compulsion Games miał fajny pomysł wyjściowy, zdecydował się na zorganizowanie zbiórki na Kickstarterze, zdobył dzięki temu wsparcie w wysokości ponad trzystu tysięcy dolarów, a następnie ogłosił wydanie gry w wersji na komputery PC. Następnie ekipa zdecydowała się na przeogranizowanie projektu i wypłynięcie na szerokie wody rynku konsolowego - bo właśnie tam, przynajmniej w USA i Europie Zachodniej, znajdują się pieniądze i popularność. W ten sposób We Happy Few trafiło na konferencję prasową Microsoftu na targach Gamescom 2015. Szykuje się wersja na konsole Xbox One, my możemy zobaczyć jej zwiastun.
We Happy Few zabiera nas w odmienione lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, do miasta na terenie Anglii, które najwyraźniej boryka się z paroma problemami. Jeśli zwrócimy uwagę na surrealistyczną scenografię, to łatwo ustalimy ich źródło: bohaterowie naszej opowieści najwyraźniej są na ciężkich drugach. Przy takich okazjach zwykle pada humorystyczne pytanie: co brali twórcy, gdy pracowali nad tym dziełem? Cóż, tego nie wiemy, ale specyfik wyraźnie pobudza kreatywność.
Moje pierwsze skojarzenie to oczywiście Bioshock. Dystopijne, podwodne miasto Rapture pod wieloma względami przypomina metropolię z We Happy Few. Też było szalone, kolorowe, pomysłowe, wypełnione ludźmi, którzy najwyraźniej mocno pogubili się w życiu. Nawet przewodni motyw muzyczny - ta kołysanka - ładnie wpisywałby się w opowieść o Małych Siostrzyczkach i Dużych Tatuśkach z wiertłami zamiast dłoni. Gra Compulsion nie ma jednak oczywistego związku z Bioshockiem - możemy to co najwyżej nazwać twórczą inspiracją albo przypadkową zbieżnością. Zresztą, stoi za nimi nieco inny pomysł wyjściowy. W We Happy Few problemem są substancje psychoaktywne i ich nadużywanie, Bioshock opisuje raczej wynaturzenia, do których może prowadzić niekontrolowana idea wolności, promowana m.in. w myśli Ayn Rand (dla zainteresowanych: Bioshock to pastisz "Atlasa zbuntowanego" wspomnianej autorki).
Wróćmy do produkcji Compulsion Games. We Happy Few prezentuje się bardzo ciekawie. Poza nietypową oprawą wizualną gra ma nam zaoferować dojrzały scenariusz oraz nowatorskie podejście do rozgrywki. Każda śmierć jest permanentna, nie mamy opcji wczytania stanu zapisu postępu. Co zatem dzieje się, gdy zginiemy? Tworzymy nową postać, która trafia do zmienionego miasta. Za skryptem, który przygotowuje lokacje, stoi proceduralna generacja: obszary składają się z tych samych "klocków", ale za każdym razem ich składowe są inaczej rozstawione.
We Happy Few jest obecnie zapowiedziane w wersjach na komputery PC (Windows, MacOS, Linux) oraz na konsole Xbox One. Przewidywana data premiery to rok 2016. Wcześniej spodziewamy się wersji testowej, odpowiednio w ramach programów Steam Early Access (PC) oraz Microsoft Game Preview (XOne).
Komentarze
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
