Wieść

Halo 5: Guardians - reklama telewizyjna
28.09.2015 o 18:59 / Dodał: Ingmar
To jak, Spartanie? Jesteście gotowi na kolejną porcję akcji z uniwersum Halo? Premiera "piątki" nastąpi już 27 października, a w ramach podgrzewania emocji i podkręcania hype'u, mamy dla was świeżutką reklamę telewizyjną gry. Ach, nazwa materiału to "Śmierć bohatera" i tak, padają w nim słowa Master Chief.
Historia konsol Microsoftu jest mocno powiązana z losem serii Halo. To prawdziwe system sellery - od Halo: Combat Evolved z oryginalnego Xboxa po wysyp gier spod tej marki z czasów trzysta sześćdziesiątki. Pod tym względem najnowsze dziecko giganta z Redmond, Xbox One, wydaje się być nieco zapomniany, bo po dwóch latach od premiery nadal nie dostaliśmy nowego, dużego Halo. Pewnie, był ten twin-stick shooter, Halo: Spartan Strike, dostaliśmy też łączony remaster czterech dużych, numerowanych części o przygodach Master Chiefa oraz Halo: ODST jako DLC-ek do niego. To wszystko jednak tylko rozgrzewka przed prawdziwym nowym rozdziałem w uniwersum. Ten nadchodzi niebawem, bo już 27 października otrzymamy Halo 5: Guardians. Przyszły rok powinien nam za to przynieść Halo Wars 2 od Creative Assembly. Dzisiaj pogadamy o "piątce". Oto zapowiadany już materiał wideo.
Jak widać, to filmik aktorski, przepełniony efektami specjalnymi, nadającym mu nieco sztuczny posmak. Nie rozmawiamy jednak o wrażeniach estetycznych, a o przesłaniu: Master Chief podobno umarł, choć właściwe określenie to raczej "zaginął w akcji". Przypomnijmy: w kampanii Halo 5: Guardians śledzimy naprzemiennie losy dwóch drużyn. Jedną dowodzi Spartan Locke, drugą sam Master Chief. To żaden spoiler, wystarczy odpalić niemal dowolny materiał promocyjny o grze, aby się o tym dowiedzieć.
Cała zabawa polega nie na tym, że Master Chief umarł, ale że być może zbłądził - że jego czyny, uważane za jednoznacznie bohaterskie, nadają się do mniej oczywistego odczytania, gdy spojrzeć na nie z konkretnej perspektywy. W dużym skrócie: drużyna Locke'a ściga ekipę Master Chiefa, a heros z poprzednich gier przez niektórych uważany jest za zdrajcę. Tyle wiemy o fabule "piątki", resztę warto poznać samemu, już po odpaleniu gry.
Dobra, co jeszcze warto wiedzieć o Halo 5 przed premierą? Dostaniemy kampanię wyraźnie dłuższą niż w poprzednich odsłonach cyklu, z możliwością rozegrania jej w co-opie do czterech osób. Tym razem bez split screena - wygląda na to, że bebechy Xboxa One są za słabe na jednoczesne renderowanie obrazu w paru oknach. Poza tym dostajemy klasyczny, intensywny tryb gry wieloosobowej, z którego zasłynęła seria. Poza ładniejszą grafiką możemy szykować się na Warzone, czyli tryb, w którym walczymy nie tylko z przeciwną drużyną, ale również z masą mobów sterowanych przez sztuczną inteligencję. Kto grał w Titanfalla, ten wie, jak to działa w akcji. Rozgrywkę mają także urozmaicić nowe Spartan abilities - specjalne super ruchy, które pozwalą nam ładnie zaatakować przeciwnika - jest bitewna szarża, ślizganie się i potężne uderzenia z motywem przewodnim Hulk Smash! z komiksów o Bruce'ie Bannerze.
Halo 5: Guradians trafi do sprzedaży już 27 października 2015 roku tylko w wersji na konsole Xbox One.
Historia konsol Microsoftu jest mocno powiązana z losem serii Halo. To prawdziwe system sellery - od Halo: Combat Evolved z oryginalnego Xboxa po wysyp gier spod tej marki z czasów trzysta sześćdziesiątki. Pod tym względem najnowsze dziecko giganta z Redmond, Xbox One, wydaje się być nieco zapomniany, bo po dwóch latach od premiery nadal nie dostaliśmy nowego, dużego Halo. Pewnie, był ten twin-stick shooter, Halo: Spartan Strike, dostaliśmy też łączony remaster czterech dużych, numerowanych części o przygodach Master Chiefa oraz Halo: ODST jako DLC-ek do niego. To wszystko jednak tylko rozgrzewka przed prawdziwym nowym rozdziałem w uniwersum. Ten nadchodzi niebawem, bo już 27 października otrzymamy Halo 5: Guardians. Przyszły rok powinien nam za to przynieść Halo Wars 2 od Creative Assembly. Dzisiaj pogadamy o "piątce". Oto zapowiadany już materiał wideo.
Jak widać, to filmik aktorski, przepełniony efektami specjalnymi, nadającym mu nieco sztuczny posmak. Nie rozmawiamy jednak o wrażeniach estetycznych, a o przesłaniu: Master Chief podobno umarł, choć właściwe określenie to raczej "zaginął w akcji". Przypomnijmy: w kampanii Halo 5: Guardians śledzimy naprzemiennie losy dwóch drużyn. Jedną dowodzi Spartan Locke, drugą sam Master Chief. To żaden spoiler, wystarczy odpalić niemal dowolny materiał promocyjny o grze, aby się o tym dowiedzieć.
Cała zabawa polega nie na tym, że Master Chief umarł, ale że być może zbłądził - że jego czyny, uważane za jednoznacznie bohaterskie, nadają się do mniej oczywistego odczytania, gdy spojrzeć na nie z konkretnej perspektywy. W dużym skrócie: drużyna Locke'a ściga ekipę Master Chiefa, a heros z poprzednich gier przez niektórych uważany jest za zdrajcę. Tyle wiemy o fabule "piątki", resztę warto poznać samemu, już po odpaleniu gry.
Dobra, co jeszcze warto wiedzieć o Halo 5 przed premierą? Dostaniemy kampanię wyraźnie dłuższą niż w poprzednich odsłonach cyklu, z możliwością rozegrania jej w co-opie do czterech osób. Tym razem bez split screena - wygląda na to, że bebechy Xboxa One są za słabe na jednoczesne renderowanie obrazu w paru oknach. Poza tym dostajemy klasyczny, intensywny tryb gry wieloosobowej, z którego zasłynęła seria. Poza ładniejszą grafiką możemy szykować się na Warzone, czyli tryb, w którym walczymy nie tylko z przeciwną drużyną, ale również z masą mobów sterowanych przez sztuczną inteligencję. Kto grał w Titanfalla, ten wie, jak to działa w akcji. Rozgrywkę mają także urozmaicić nowe Spartan abilities - specjalne super ruchy, które pozwalą nam ładnie zaatakować przeciwnika - jest bitewna szarża, ślizganie się i potężne uderzenia z motywem przewodnim Hulk Smash! z komiksów o Bruce'ie Bannerze.
Halo 5: Guradians trafi do sprzedaży już 27 października 2015 roku tylko w wersji na konsole Xbox One.
Komentarze
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
Tę wieść skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.
