Wieść


    Spór o licencje rozstrzygnięty!

    10.08.2008 o 23:22 / Dodał: Oceansoul

    Zgodnie z doniesieniami serwisu Big Download, Interplay zrzekł się licencji do wszelkich gier opartych na Dungeons and Dragons, które miał w swoim posiadaniu. Prawa autorskie przekazane zostały na ręce Atari, któremu, wedle wcześniejszych ustaleń, Interplay zapłacić miał skrypt dłużny w wysokości ponad miliona dolarów. Licencje trafiły więc do Atari w zamian za całkowitą rezygnację z roszczeń finansowych. Cóż to oznacza dla graczy? Czy, kiedy sprawa praw autorskich ostatecznie została wyjaśniona, możemy spodziewać się kontynuacji takich hitów, jak Baldur's Gate, Icewind Dale czy Planescape: Torment? Czas pokaże, ale nic nie jest wykluczone...
    Źródło: Big Download
    Dodaj do Facebook Dodaj do Wykop Dodaj do Twitter

    Komentarze

    Tę wieść skomentowano 14 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Avatar Orick  
    Orick  
    Obywatel Insimilionu | Komentarzy: 122
    Temat: Nieee! Tylko nie kontynuacj...Dodany: 12.08.2008 o 8:58  

    Nieee! Tylko nie kontynuacja BG! Chyba że jakoś sensownie to wyjaśnią fabularnie...
    Ale ja nie chcę BG w 3D :/

    Avatar Zapomniany z Krain  
    Zapomniany z Krain  
    Mieszkaniec | Komentarzy: 14
    Temat: KontynuacjaDodany: 13.08.2008 o 5:51  

    Właśnie że BG III jest szansą na RPG z prawdziwego zdarzenia, jaki by się przydał od dłuższego czasu, twórcy nie mogą nie wiedzieć o wymaganiach jakie przed nimi postawiły poprzednie części.
    A jeśli im się nie uda, wiecznie świetne BG I i II na tym nie stracą.
    Co do przejścia z 2D, jest tylko jeden sposób bym tego nie żałował, coś co bym nazwał: Infinity 3D, coś takiego, jakbyśmy chcieli mając przed oczami ekran ze starego Infinity, przesunąć sobie, czy przybliżyć kamerę, więc świetna jakość grafiki tych czasów gdy to wyjdzie i tekstury klimatycznie narysowane, to jest to co by się mogło złożyć na zachowanie klimatu.

    Avatar Orish  
    Orish  
    Radny | Komentarzy: 364
    Temat: Skoro już mają pełną licenc...Dodany: 13.08.2008 o 11:33  

    Skoro już mają pełną licencję, to mogą zrobić inną grę w FR niż BG3.

    Brak avatara
    fridbg 
    Wędrowiec
    Temat: chętnie zobaczyłbym grę osa...Dodany: 13.08.2008 o 13:02  

    chętnie zobaczyłbym grę osadzoną w Srebrnych Marchiach, ciekawy może być także ID3.

    Brak avatara
    Trojkat 
    Wędrowiec
    Temat: Nigdy więcej BGDodany: 21.08.2008 o 12:37  

    To była by tragedia. Wszystko co miało być powiedziane pojawiło sie w Trąbalu. Saga ostatecznie została zamknięta. Nie widzicie jakie stwarza możliwości licencja na D&D? Można zrobić gre pt. "Mroczna strona Calimshanu", czy coś innego w realich, w grze można by znaleźć informacje i nawiązania do wydarzeń z BG, ICWD, czy NWN. Jednak bohater powinien być inny, nowy świerzy i historia też. Poza tym przydało by sie trochę normalnych ludzkich bądź elfich bohaterów i troszkę mniejszy problem niż ocalenie połowy Krain. Granie Drowem, półniebianinem to trochę przesada, zwłaszcza, że żaden dobry scenariusz pod Drowa nie powstał i nie ma możliwości odegrania prawdziwej osobowości Drowa. Jedyne udane Drowy były w BG@ i nie były grywalne. Wyrzucił bym też awans na 30!!!! poziomy. Kończąc BG1 miałem 8 lv. Potworki jakie po drodze ubiłem były w większej mierze zwyczajne. Znudziło mi się być wszechmocnym napier.... . Choć raz chciałbym poczuć, ze walczę o przetrwanie w trudnym niebezpicznym świecie.

    Avatar Zapomniany z Krain  
    Zapomniany z Krain  
    Mieszkaniec | Komentarzy: 14
    Temat: O żadnej historii w FR nie ...Dodany: 23.08.2008 o 14:23  

    O żadnej historii w FR nie można powiedzieć że jest zakończona definitywnie, i nie może być jej następstw, ja wolę by powstało BG 3, wcześniejsze części to dla mnie najlepszy wzór do naśladowania, nie mamy nic do gadania o tym czy powinna być dalsza fabuła, czy nie, jeśli powstanie to jest oficjalna i ją musimy uznać, zawsze jeszcze można wymyślić coś dobrego, bym może nawet był za wynajęciem znajomego pisarza do scenariusza, gdyby nie Salvatore i jego Demon Stone x->

    Brak avatara
    Valtiel 
    Wędrowiec
    Temat: Komentarz może lekko spóźni...Dodany: 12.09.2008 o 20:31  

    Komentarz może lekko spóźniony i pozbawiony ciągłości w dyskusji, ale trudno, bywa i tak. Więc... O żadnej historii w FR nie można powiedzieć, że jest zakończona definitywnie? Ależ oczywiście, że można, zwłaszcza, jeśli po prostu tak jest. Właściwie przedmówcy zdążyli już to dość jasno wyklarować, ale warto podkreślić to raz jeszcze - od początku powstawania projektu, znanego nam jako Baldur's Gate, jego twórcy podczas developingu z góry mieli koncepcyjnie założone, że historia, którą chcą przedstawić (dzieci Bhaala - w dużym skrócie), ma podzielony, ale zamknięty charakter. Tron Bhaala jest jej zwieńczeniem, i to dość jednoznacznym, zamykającym wszystkie istotne dla całej fabuły wątki - nie ulega to żadnej wątpliwości. Natomiast uniwersum, w którym akcja sagi została umieszczona, jest na tyle rozległe, ciekawe i sczegółowo rozpisane, że tylko od dobrej woli właścicieli licencji i zespołu, któremu zostałby powierzony projekt stworzenia gry w tym świecie, zależy, czy tak bogaty materiał zostanie w interesujący sposób wykorzystany. Stworzenie BG3 byłoby w tym momencie pójściem po najmniejszej linii oporu (co jest dość typowe dla Atari), polegającym w głównej mierze na paskudnym żerowaniu na ze wszech miar znanym i kultowym tytule. Wiele osób po prostu łyknęłoby niczym młode pelikany info, że oto "nadchodzi kontynuacja kultowego RPGa wszech czasów". I kasiora z pre-orderów już leci (nie wspominając już 457 różnych wersji kolekcjonerskich, z gustownymi wisorkami, brelokami, kryształowymi kulami, itd.). Nawet na marketingu można w tym momencie przyoszczędzić, przecież po części taka gra reklamuje się już sama z siebie swoim nośnym tytułem. Osobiście nie chciałbym kolejnej odsłony BG, już wystarczająco wiele świetnych serii zostało w podobny sposób zeszmaconych. Jako prawdziwy fan BG, nie chciałbym, żeby stało się podobnie i z tą, zwłaszcza, że w chwili obecnej nie widzę żadnego kompetentnego zespołu, który udźwignąłby tak poważny projekt - zresztą, generalnie widać to po aktualnej kondycji dzisiejszych RPGów, które po prostu nie umywają się do starych, niekiedy wręcz archaicznych klasyków. Koniec końców, sprawa jest dość podobna do sytuacji z Falloutem, ale nie w zupełności - w tym przypadku nie istniał tak wyrazisty wątek będący głównym, wiodącym tematem wszystkich powstających części, jak w BG. I dlatego w tym roku swoją premierę będzie miał Fallout 3. Ale to już oddzielny temat...

    Podsumowując - nie jest żadnym problemem stworzenie RPGa osadzonego w settingu FR, który dorównałby, bądź nawet spróbował przewyższyć BG. I naprawdę, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby twórcy takiego tytułu nie mogli wzorować się na BG, nie tworząc jednocześnie kontynuacji właśnie tej gry. Też można wymyślić coś dobrego, też można umieścić nawiązania do BG - w końcu to ten sam świat. Nie muszą też, a nawet nie powinni, "wynajmować" jako twórcę scenariusza R. A. Salvatore'a, który jest, i wydaje mi się, że nie tylko w moim odczuciu, pisarzem dość przeciętnym. Ostatecznie można go nazwać dobrym rzemieślnikiem w swoim fachu, i nic więcej - jego czytadła mogą być dobre jako zapychacz czasu w trakcie jazdy autobusem/pociągiem. Wolałbym jakiejś ambitniejszej historii, bo, szczerze powiedziawszy, jestem już zmęczony tendencyjnymi opowiastkami o walce dobra z niszczącym wszystko i wszystkich ultra-uber-hardkorowym złem. Najwyższa pora na coś odrobinę bardziej przyziemnego... Pierwszy BG trochę taki był. Ktoś wspominał o wzorach do naśladowania?

    Avatar Zapomniany z Krain  
    Zapomniany z Krain  
    Mieszkaniec | Komentarzy: 14
    Temat: Jeśli tak bardzo chcesz naz...Dodany: 13.09.2008 o 14:30  

    Jeśli tak bardzo chcesz nazwać historię BG zakończoną, nie ma sprawy, jest zakończona, ale na razie, może jeszcze okazać się niezakończoną, twórcy mieli założenie by Tron Bhalla był ostatni, ale najzwyczajniej w świecie mogą zmienić zdanie (Baldur's Gate: Dark Alliance 1 i 2 na PS2, X'a, i GBA, też może jesteś pewien że od początku mieli w planach?, oczywiście Dark Alliance nie miało być następcą i dalszą historią, ale jasno dało do zrozumienia że TB nie musi być ostatnią grą z cyklu), co do FR i tego czy coś może zakończone definitywnie - mogę jedynie odpowiedzieć znowu, że nie, nic nie musi być zakończone definitywnie, twórcy mogą stworzyć kolejną epicką fabułę, niekoniecznie rozwijając wątki które zostały całkiem zakończone, a takie które mogą znaleźć ujście dla kontynuacji, choćby na początku, główny wątek nie musi być o dzieciach Bhaala, a jedynie być z tamtym powiązany...poza tym nie bierz sobie czyjegoś i swojego zdania, za "klarowanie" mojego pojęcia o czymś, tylko dlatego że kolejny nie masz pomysłu jak można by dalej poprowadzić historię, to zależy od twórców i oni zdecydują, no i Wrota Baldura to miasto, więc chodzi o przygodę tam, czy w okolicach, one się wiążą z tym świetnym klimatem który miała gra, jego bym wypatrywał w trzeciej części, a gra osadzona np. w Maztice nie może zapewnić mi tej "swojskości" z Baldur's Gate, poza tym nic nie stoi na przeszkodzie by gra rozgrywająca się gdzie indziej też powstała (np. przed BG3)

    "Stworzenie BG3 byłoby w tym momencie pójściem po najmniejszej linii oporu (co jest dość typowe dla Atari), polegającym w głównej mierze na paskudnym żerowaniu na ze wszech miar znanym i kultowym tytule. "

    Takie mroczne założenie w przypadku gdy marka BG to znak jakości, którego nikomu nie opłaca się zszargać, uważam za nie na miejscu, co nie znaczy że nie przyznam iż by BG3 można było nazwać "prawdziwym, pełnoprawnym BG", potrzebna by była ogromna praca ze strony twórców, więc skoro BG3 to takie wyzwanie, dlatego sądzę że byłoby wspaniałym cRPG, ale tytuł który nie stawia aż takich wymogów, a również ma swoją chwytliwość, to Icewind Dale, i po chwili ciszy dla Infinity, można również rozważyć możliwość wydania takiej produkcji.

    Brak avatara
    Valtiel 
    Wędrowiec
    Temat: Widzę, że się nie rozumiemy...Dodany: 14.09.2008 o 0:02  

    Widzę, że się nie rozumiemy. Zacznijmy przede wszystkim może od tego, że przytoczony przez Ciebie Dark Alliance jest jedynie spin-offem, tylko luźno nawiązującym do pełnoprawnego, pecetowego Baldur's Gate'a - również na płaszczyźnie przebiegu samej rozgrywki (hack 'n' slashowy charakter w opozycji do klasycznej RPGowej konwencji). Dark Alliance nigdy nie miał stanowić jakiejś konkretnej kontynuacji (chociaż niektórzy mogliby odnieść takie wrażenie - celowe marketingowe zagranie związane z nazwą gry), ani nie miał zajmować jakiegoś konkretnego miejsca w "mitologii" sagi - był zwyczajną odskocznią, mającą zarobić trochę pięniędzy na chwytliwym tytule. Dalej - piszesz o tym, że twórcy mogli doznać nagłego kaprysu i zmienić zdanie odnośnie kierunku, w jakim miałaby podążać ich seria. Błąd. W pewnym momencie nie mają tutaj nic do rzeczy. To znaczy do momentu, gdy ich gra odniesie na tyle duży sukces, że wizja potężnych zastrzyków pieniężnych zaczyna przesłaniać wizję artystyczną samych twórców. W tym momencie prawdziwy głos w sprawie posiada wydawca gry, i jednocześnie właściciel praw do jej nazwy, czy też licencji (od razu przypomina mi się historia z losami Gothica, i paru innych gier). Zauważ, że wyżej wzmiankowy przez Ciebie Dark Alliance został stworzony przez kompletnie inny zespół developerski (Snowblind Studios), nie mające wcześniej z BG zbyt wiele wspólnego - pierwotni twórcy pecetowych odsłon nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w sprawie kształtu samej gry i jej treści, bo decyzja w sprawie zarządzania marki należy do wydawcy (wówczas Interplay, teraz Atari), nawet jeśli sam pomysł pochodzi od prawowitego twórcy, który swoją drogą, jest tylko rzemieślnikiem wykonującym otrzymane akurat zlecenie. Analogicznie zresztą postąpiono z Falloutem, w przypadku którego powstała podobna do Dark Alliance hack 'n' slashowa gra konsolowa, oparta na znanym w branży tytule (Fallout: Brotherhood of Steel). I jasne, można wymyśleć w kwestii fabuły ewentualnej kontynuacji BG dosłownie cokolwiek, nawet coś kompletnie absurdalnego, lub trochę mniej, nie zmieni to jednak faktu, że jeśli taka gra powstanie, a prędzej czy później na pewno coś się wykluje, będzie to jawne postanowienie wykorzystania legendy tej gry jako najzwyklejszą maszynkę do robienia pieniędzy, zaś prawdziwi fani gry uznają to jako najzwyklejszy nieautoryzowany apokryf - tyle w temacie. Podobnie już bywało z wieloma innymi dziełami, niekoniecznie na poletku growym (z książek choćby Władca Pierścieni, czy też Diuna, wiele wymieniać), i bywać tak będzie - w końcu również branża gier wideo zmieniła priorytety i często zaczyna stawiać zysk nad inne kwestie. Nie widzę również sensu dalszego deliberowania nad kwestią "definitywności" zamknięcia historii w BG - jest to sprawa dość oczywista i niepodważalna, i wydaje mi się, że na ten temat wypowiedziałem się już dość wylewnie. Poza tym, nie ma w tej kwestii w zasadzie na co odpowiadać. Od siebie dodam jeszcze, że błędnie rozumujesz, że niejako BG = "przygoda w tych okolicach". Tak można powiedzieć odnośnie NWN'a, zaś BG to przede wszystkim = "dzieci Bhaala" - tj. historia, zamknięta niczym książkowa trylogia, podzielona na trzy mniej więcej równomierne części, do której oczywiście zawsze można na siłę coś dopowiedzieć, napisać wypasioną uber-epicką opowieść (czy to jako fan fiction, albo za błogosławieństwem Atari), byle się do niej podpiąć i zarobić trochę więcej zielonych. Nie chce mi się już za bardzo rozpisywać, więc powoli kończąc, chciałem właściwie napisać tylko tyle, że jest mi przykro, iż gry w generalnym ujęciu zaczynają podążać w niewłaściwym kierunku, zatracają powoli to, co kiedyś czyniło je takimi, jakie wtedy były. Gdy po raz pierwszy odpaliłem NWNa 2 i spędziłem z nim kilka godzin, poczułem pewien niesmak, i tak jak szybko zapełniłem, równie prędko zwolniłem miejsca na dysku twardym, i powróciłem po raz setny do pierwszej części BG - po prostu proporcje w obu grach były rozmieszczone w różnych punktach. BG koncentrował się na tym, na czym powinien się koncentrować (przynależność gatunkowa powinna jednak mimo wszystko jakoś obowiązywać, a nie traktować jej najważniejsze elementy po macoszemu) - na fabule, odgrywaniu ról i klimacie temu wszystkiemu towarzyszącym. W NWNie 2 tego było brak, za to mogłem stworzyć 31253 konfiguracji dostępnych klas i stworzyć stąpającego po Faeruńskiej ziemi boga potrafiącego unicestwić wszystko, co się rusza. Dzisiejsze RPGi są w zdecydowanej większości tworzone w tej mniej więcej manierze (ludzie poniekąd zresztą tego chcą; producenci się niejako dostosowują do wymogów rynku), i podobnie byłoby z ewentualnym powstaniem BG3, który byłby tworzony w zupełnie innych czasach, niż oryginalne pierwowzory. A 10 lat w przypadku punktu postrzegania gier i ich tworzenia to bardzo dużo. I tym optymistycznym akcentem chciałbym, póki co, zakończyć tę dość jałową dyskusję. Tak czy inaczej, pozdrawiam.

    Avatar Zapomniany z Krain  
    Zapomniany z Krain  
    Mieszkaniec | Komentarzy: 14
    Temat: Ta, ta...wychodzi na to że ...Dodany: 14.09.2008 o 2:45  

    Ta, ta...wychodzi na to że masz zbyt "uber" czarne myśli kłębiące się w głowie, by dopuścić do siebie to że można zrobić kolejną część, dorównującą legendzie, a dla mnie krótko mówiąc to co jest po prostu świetne, zawsze warte będzie kontynuacji.
    Poza tym:

    "Od siebie dodam jeszcze, że błędnie rozumujesz, że niejako BG = "przygoda w tych okolicach". Tak można powiedzieć odnośnie NWN'a, zaś BG to przede wszystkim = "dzieci Bhaala" - tj. historia, zamknięta niczym książkowa trylogia, podzielona na trzy mniej więcej równomierne części, do której"

    Pomyślmy, Neverwinter to nazwa miasta, Wrota Baldura to też nazwa miasta, jednak wątek akurat BG musi trzymać się dzieci Bhaala, a w NwN już może być inna historia niż poprzednia?, paradoksalnie powiedziałeś że błędnie rozumuję w zdaniu, gdzie logika rzuciła się na szczupaka z balkonu, NwN nie przynależy do jednej historii, tak i BG nie musi, a oba przypadki to nazwy miast, a czy nazwa Wrota Baldura wiążą się jakoś bezpośrednio z dziećmi Bhaala, czy z tym który założył to miasto?, w NwN2 nie musieli prowadzić dalej wątku zdobywania Faerunu przez Jaszczuroczłeki, to że fabułę NwN trzeba było zrobić lepszą, a w BG 3 łatwo ją można zaprzepaścić w świetle tak dobrej wcześniejszej, nie zmienia zasady że chodzi o to by gra rozgrywała się z danym regionie, z jego klimatem i miejscami i choćby nawiązaniami do wcześniejszych przygód.
    Co do Dark Alliance to zaznaczyłem że to nie miał być następca, a to co odpowiedziałeś na ten temat, wygląda jakbyś tego co napisałem nie zauważył.

    Brak avatara
    Valtiel 
    Wędrowiec
    Temat: Widzę, że odpowiadasz jedyn...Dodany: 14.09.2008 o 20:01  

    Widzę, że odpowiadasz jedynie wybiórczo tylko na te fragmenty, które są dla Ciebie wygodne. Cóż, można i tak. Ponadto wychodzi również na to, że nie czytasz ze zrozumieniem napisanych w tym miejscu komentarzy, choć sam to zarzucasz innym. To, co odpowiedziałem w sprawie Dark Alliance było jasnym, przynajmniej tak mi się dotąd wydawało, wyjaśnieniem, czym jest spin-off nawiązujący do jakiejś serii, a czym innym kontynuacja w prostej linii ze stosownym numerkiem w tytule. Więc jeśli mówimy o grze nazywającej się "Baldur's Gate 3", automatycznie nie ma mowy o czymś pobocznym jak Dark Alliance, tylko, jak sam tytuł na to wskazuje, kontynuacji czegoś, co już wcześniej było. Jak z nadchodzącym Falloutem 3, żeby daleko przykładów nie szukać.

    Dalej:
    "Pomyślmy, Neverwinter to nazwa miasta, Wrota Baldura to też nazwa miasta, jednak wątek akurat BG musi trzymać się dzieci Bhaala, a w NwN już może być inna historia niż poprzednia?"

    Tak, ponieważ charakteryzuje się już inną konstrukcją fabularną. Zresztą już pisałem, że przecież tak. Pierwsza odsłona miała zamkniętą opowieść z jednoznacznym zakończeniem zamykającym przewodnią linię fabularną tej historii. W następnej części główny bohater jest zupełnie inny, wiodący temat fabularny również. Podobnie zresztą jak w IWD, i tak jak ze zmierzającym nowym Falloutem. I jak z wieloma innymi grami. Ale nie w BG, kilku innych tytułach również. Naprawdę jest mi przykro, że nie dostrzegasz różnic pomiędzy tymi grami. I dlaczego chodzi o to, by gra rozgrywała się w danym regionie, z jego klimatem i miejscami? W BG2 akcja toczyła się w Amn, Tronie Bhaala zaś w Tethyrze. Dość daleko od tytułowych Wrót Baldura, Wybrzeża Mieczy, trzeba przyznać (a może chodzi o, ogólnie rzecz biorąc, Faerun? Tyle że na dłuższą metę nie trzyma to się żadnego większego sensu). W tych odsłonach ani razu nie jest już dane odwiedzić tego miasta, z tej prostej przyczyny, że gra podąża za fabułą, a tą są dzieci Bhaala, nie jest ona niewolnikiem miejsca, w którym się toczy. Tak na dobrą sprawę tytuł "Baldur's Gate" ma takie samo znaczenie dla swojej opowieści, jak "Neverwinter Nights" dla swojej. Żadne. W tych grach pojawiają się tylko tytułowe miasta, ale nic więcej. Kwestią nadrzędną jest fabuła, i potencjał, jaki za sobą niesie. Tak czy inaczej, NWN2 już jak najbardziej wpasowuje się w ten pokrętny sposób postrzegania całej tej kwestii (jest Neverwinter, a jakże). Bo, jak wspomniałem, ma inną konstrukcję fabularną. To jest naprawdę proste, ale zwyczajnie nie chce mi się rozpisywać krok po kroku, co i jak - wybacz, nie mam na to czasu. Chodzi głównie o to, że jak się już robi jedno, to nie można zrobić drugiego. Jeśli w przypadku BG miałaby powstać jakaś odrębna historia, zrobiono by to już od razu począwszy od drugiej części. Jeśli jednak opowiada się jakąś historię na trzy części (a na tyle miała potencjał, żal było nie wykorzystać tak dobrego materiału), siłą rzeczy staje się ona głównym tematem całej sagi. Tego nie zmieni już nic, bo w tę a nie inną stronę akurat podążyli twórcy, tak to jest postrzegane przez większość grających, i jeśli kiedykolwiek powstanie jakaś gra z BG w tytule, z inną historią, będzie ona jedynie nawiązaniem do słynnej gry, mniej lub bardziej udanym, jak Dark Alliance, czy też dla Fallouta - Brotherhood of Steel. Tak jak dla przykładu z wieloma książkami, których fabuła osadzona jest w Śródziemiu (ten sam świat, co we Władcy Pierścieni), świadomie nawiązującymi do dzieła Tolkiena, ale przynajmniej nie nazywającymi się Władca Pierścieni: "cośtamcośtam", zaś sam Władca Pierścieni to odrębna historia, również jak BG podzielona na trzy części, mająca swój początek i dobitny koniec. Chodzi o to, że może powstać naprawdę doby, dorównujący lub przewyższający BG eRPeG osadzony w tym samym świecie, ale niekoniecznie muszący się tak samo nazywać, tylko dlatego, że jest to wyrobiona marka, i łatwiej będzie na tym zarobić. Tak zrobić jest po prostu najłatwiej. Ja czekam na pojawienie się nowej marki będącej synonimem najwyższego eRPeGowego doświadczenia, a nie męczenie starej. Ale o tym już pisałem, nie zamierzam się po raz kolejny powtarzać, wszystko to już było wcześniej. W razie jakichkolwiek wątpliwości, moja gorąca prośba, przeczytaj raz jeszcze (lub kilka razy, jeśli będzie trzeba) moje dotychczasowe komentarze, bo powtarzanie się i usiłowanie wytłumaczyć coś najbardziej łopatologicznie, jak się da, jest powoli męczące. Wydaje mi się, że dla obu stron. Pozdrawiam.

    PS. Daruj sobie prześmiewczy ton z początku swojego ostatniego komentarza - merytorycznie pusty akapit kompletnie nie wniósł niczego wartościowego do dyskusji, a wręcz przeciwnie - obniżył jej poziom. Też tak potrafię. Nie chodzi tu o czarne myśli kłębiące się komukolwiek w głowie, jest to po prostu prawdziwy i dość brutalny obraz pewnych prawideł, które zaczęły również działać w branży gier. Tyle że jest to dość szeroki temat, bardziej pasujący już na odrębną dyskusję.

    Avatar Zapomniany z Krain  
    Zapomniany z Krain  
    Mieszkaniec | Komentarzy: 14
    Temat: BG: DA podałem jako przykła...Dodany: 15.09.2008 o 14:00  

    BG: DA podałem jako przykład że ToB nie jest ostatnią grą z tytułem Baldur's Gate, wykorzystywali później nazwę, nie uważają ToB za świętość i ostatnią grę z cyklu, ale napisz jeszcze 50 razy że to spin-off, gdyby jeszcze ktoś nie wiedział...3 część może być tylko z taką fabułą, na którą składa się klimat gry, nową przygodą związaną z miastem i wcześniejszą historią choćby w jakimś stopniu, ale i przede wszystkim z zachowanym tym heroizmem i atmosferą opowieści, to bezczelne porównywać Władcę Pierścieni, tego że dalszych dziejów nie ma oficjalnie (np. wnuka Froda żeby daleko nie szukać), a są tylko dzieła pisane w uniwersum, gdy prawdziwy autor nie żyje (Black Isle też, ale nie osoby od BG które mogą się zebrać do pracy, czy w jakiś sposób rekomendować produkt), i to że BG to zamknięta historia, nie znaczy ze nie można zrobić nowej, każda część to świetne cRPG i BG3 to powód dla którego można ten zwyczaj utrzymać.
    Co do mojego "wybiórczego odpowiadania tylko na te fragmenty które są mi wygodne", no więc jeśli mam komuś tłumaczyć rzeczy oczywiste, to wolę być wygodny i tego nie robić, tym bardziej gdy ktoś skoncentrował się na ciągłym zaprzeczaniu, lub pozorach zaprzeczania, zamiast na konkretnych powodach, co do nazwy: BG i NwN mają inne konstrukcje fabularne, ich fabuła nie wiąże się z samą nazwą itd. - znowu rozpisujesz się o czymś co jest wiadome, omijając kwestie których nie chcesz zrozumieć, NwN i BG to ten sam "rodzaj" nazwy, gdzie fabuła wystarczy by jakoś wiązała się z lokacją, to że byliśmy w Tethyrze jest właśnie przykładem jak fabułą może odbiec, BG nie nazywa się "Dzieci Bhaala" i dzięki temu nazwa nie wiąże się z fabułą nierozerwalnie, jak np. Demon Stone, BG3 to wielka odpowiedzialność, ale w przeciwieństwie jestem dobrej myśli, jak już pisałem: w innej grze nie odnajdę klimatu z BG.

    "W razie jakichkolwiek wątpliwości, moja gorąca prośba, przeczytaj raz jeszcze (lub kilka razy, jeśli będzie trzeba) moje dotychczasowe komentarze, bo powtarzanie się i usiłowanie wytłumaczyć coś najbardziej łopatologicznie, jak się da, jest powoli męczące. Wydaje mi się, że dla obu stron. Pozdrawiam."

    Twoje komentarze stały się tak wymuszone i wątpliwe w wartość argumentów, że nigdy bym nie wpadł na pomysł żeby przeczytać je po raz kolejny, widzę że natłokiem zdań bardzo chcesz sprawić wrażenie swojej racji, ale musisz mi wybaczyć, bo nie dam się wciągać dalej w rozmowę bez cienia ustępliwości, którą zacząłeś, w której ciągle "wyjaśniasz" że BG to historia zamknięta, podczas gdy dobrze to wiem, jednak staram się jednie dopuścić możliwość historii kolejnej, jeśli/gdy ogłoszą BG3, uciekaj i krzycz że to nieprawda.

    "ęPS. Daruj sobie prześmiewczy ton z początku swojego ostatniego komentarza - merytorycznie pusty akapit kompletnie nie wniósł niczego wartościowego do dyskusji, a wręcz przeciwnie - obniżył jej poziom. Też tak potrafię. Nie chodzi tu o czarne myśli kłębiące się komukolwiek w głowie, jest to po prostu prawdziwy i dość brutalny obraz pewnych prawideł, które zaczęły również działać w branży gier. Tyle że jest to dość szeroki temat, bardziej pasujący już na odrębną dyskusję."

    Mogłem darować sobie już choćby tolerowanie mentorskiego tonu z jakim się obnosisz, ale ciekawiło mnie jak bardzo ktoś może chcieć - jak z kolei się okazało - drugą osobę zagadać, nie mam czasu, ale i jeszcze bardziej cierpliwości na tłumaczenie komuś dlaczego BG by mogło być warte kontynuacji, nazwa nie ogranicza wszystkiego do dzieci Bhaala, lub dlaczego projekt nie musiałby z miejsca być pewnym niewypałem. Również pozdrawiam, i serdecznie żegnam.

    Brak avatara
    Valtiel 
    Wędrowiec
    Temat: LOL, ja o zupie, ten o ***i...Dodany: 15.09.2008 o 15:51  

    LOL, ja o zupie, ten o ***ie.

    „BG: DA podałem jako przykład że ToB nie jest ostatnią grą z tytułem Baldur's Gate, wykorzystywali później nazwę, nie uważają ToB za świętość i ostatnią grę z cyklu, ale napisz jeszcze 50 razy że to spin-off, gdyby jeszcze ktoś nie wiedział..."

    Jeszcze raz:
    „(..) a czym innym kontynuacja W PROSTEJ LINII ze stosownym numerkiem w tytule. Więc jeśli mówimy o grze nazywającej się "Baldur's Gate 3", automatycznie NIE MA MOWY O CZYMŚ POBOCZNYM jak Dark Alliance, tylko, jak sam tytuł na to wskazuje, KONTYNUACJI czegoś, co już wcześniej było. Jak z nadchodzącym Falloutem 3, żeby daleko przykładów nie szukać.”

    „3 część może być tylko z taką fabułą, na którą składa się klimat gry, nową przygodą związaną z miastem i wcześniejszą historią choćby w jakimś stopniu, ale i przede wszystkim z zachowanym tym heroizmem i atmosferą opowieści”
    Klimat wcale nie musi być identyczny (chyba że ktoś koniecznie chce reaktywować jakąś starą markę, wtedy wizytówką takiej gry jest „stare w nowym”, mając jednocześnie gdzieś spójność z poprzednimi odsłonami w skrajnie innych elementach), przygoda nie musi być związana z miastem, tak jak nie była ona w dotychczasowych kontynuacjach BG, w NWNie taki zabieg się sprawdzał, bo każda odsłona przedstawiała odrębne opowieści, zaś powiązania ze sobą były szczątkowe. Zachowanie heroizmu? Pierwsze BG wcale takie nie było, mnie osobiście podobał się dość przyziemny charakter tamtej fabuły, obejmującej jedynie konflikt pomiędzy dwoma państwami, a nie tendencyjnie, wręcz całego świata (cóż za epickie podejście, wymagające równie heroicznego potraktowania). Pisałem to już, właściwie znów mogłem wkleić swój cytat.

    „to bezczelne porównywać Władcę Pierścieni, tego że dalszych dziejów nie ma oficjalnie (np. wnuka Froda żeby daleko nie szukać), a są tylko dzieła pisane w uniwersum, gdy prawdziwy autor nie żyje (Black Isle też, ale nie osoby od BG które mogą się zebrać do pracy, czy w jakiś sposób rekomendować produkt), i to że BG to zamknięta historia, nie znaczy ze nie można zrobić nowej, każda część to świetne cRPG i BG3 to powód dla którego można ten zwyczaj utrzymać.”

    A tego już kompletnie nie rozumiem. Bezczelne? Waż swoje słowa. Jakich oficjalnych dziejów? Stary, z czym Ty do mnie w ogóle wyjeżdżasz? I w końcu, co ma do tego wszystkiego to, że Tolkien nie żyje? Jeszcze raz, proszę Cię mimo wszystko ponownie, dokładnie przeczytaj to, co napisałem wcześniej, zanim napiszesz coś równie... Interesującego. Warto również dodać, że Black Isle nie jest zespołem odpowiedzialnym za stworzenie BG, tylko BioWare, tak gwoli ścisłości – oni tylko współpracowali przy tym projekcie. Nie bez przyczyny zresztą BioWare, tworząc Tron Bhaala zapowiedział, że będzie to równocześnie zwieńczenie sagi, by móc zająć się innymi, świeżymi projektami (Neverwinter Nights pierwsze w kolejce). „Osoby od BG”, jak to elokwentnie określiłeś, należą w tej chwili do Electronic Arts (pierwokup BioWare), licencję na tytuł dzierży Atari. Wspominałem już o tym, jaką władzę nad swoją pracą mają prawowici jej twórcy względem wydawcy. W pewnym momencie żadną.

    „NwN i BG to ten sam "rodzaj" nazwy, gdzie fabuła wystarczy by jakoś wiązała się z lokacją, to że byliśmy w Tethyrze jest właśnie przykładem jak fabułą może odbiec, BG nie nazywa się "Dzieci Bhaala" i dzięki temu nazwa nie wiąże się z fabułą nierozerwalnie, jak np. Demon Stone, BG3 to wielka odpowiedzialność, ale w przeciwieństwie jestem dobrej myśli, jak już pisałem: w innej grze nie odnajdę klimatu z BG.”

    I znowu to samo. Nie ma znaczenia, czy gra nazywa się „Baldur’s Gate”, „Dzieci Bhaala” albo „Przygody Świszczypały po Faerunie”, ponieważ grę tworzy fabuła, jej rdzeń. Czy znów mam żonglować własnymi cytatami, czy wystarczy, że sam znajdziesz odpowiedni fragment w napisanym tekście? Jest wiele kontynuacji gier, które mają w swoim tytule jakąś miejscówkę, która co prawda pojawiła się w pierwszej odsłonie, ale w następnych już niekoniecznie (Silent Hill 4: The Room). Właściwszym byłoby wówczas dokonanie zmiany tytułu, ale po co, skoro aktualny jest szeroko w środowisku rozpoznawalny. To nic, że w tej grze jest tak naprawdę inna fabuła, tylko drobnie nawiązująca do kompletnie innych wydarzeń pochodzących z pierwowzoru. To nic, że jest tylko zaledwie dobra. Ważne, że taka gra się lepiej sprzeda, mając ten sam tytuł.

    „Twoje komentarze stały się tak wymuszone i wątpliwe w wartość argumentów, że nigdy bym nie wpadł na pomysł żeby przeczytać je po raz kolejny, widzę że natłokiem zdań bardzo chcesz sprawić wrażenie swojej racji, ale musisz mi wybaczyć, bo nie dam się wciągać dalej w rozmowę bez cienia ustępliwości, którą zacząłeś, w której ciągle "wyjaśniasz" że BG to historia zamknięta, podczas gdy dobrze to wiem, jednak staram się jednie dopuścić możliwość historii kolejnej, jeśli/gdy ogłoszą BG3, uciekaj i krzycz że to nieprawda.”

    LOL, to czy ogłoszą BG3, czy też nie, szczerze powiedziawszy, wali mnie to z góry na dół i w bok. Na pewno będzie to zupełnie inna gra, nie tylko dlatego, że będzie ją tworzył siłą rzeczy kompletnie inny team developerski, ale także dlatego, że w ciągu tych 10 lat od pojawienia się pierwszej części wiele się zmieniło w kwestii game designingu, również gier RPG. Natomiast Twoich na poczekaniu wymyślonych miałkich przytyków kierowanych w moją stronę pozwolę sobie zwyczajnie przemilczeć. Jest mi tylko tym bardziej przykro, że ja dotychczas tego nie robiłem w drugą stronę. Ale mogę zacząć, chyba że Ci się już znudziło. Bo mnie czytanie czegoś takiego powoli tak. Wolałbym przeczytać jakieś sensowne kontrargumenty, zamiast zasłaniania się tym, że to właśnie ja ich rzekomo nie mam. I tak w koło Macieju.

    „Mogłem darować sobie już choćby tolerowanie mentorskiego tonu z jakim się obnosisz, ale ciekawiło mnie jak bardzo że ktoś może chcieć - jak z kolei się okazało - drugą osobę zagadać, nie mam czasu, ale i jeszcze bardziej cierpliwości na tłumaczenie komuś dlaczego BG by mogło być warte kontynuacji, nazwa nie ogranicza wszystkiego do dzieci Bhaala, lub dlaczego projekt nie musiałby z miejsca być pewnym niewypałem. Również pozdrawiam, i serdecznie żegnam.”

    LOL po raz trzeci. Mentorski ton? I Twoje heroiczne jego tolerowanie? Jak ktoś popełnia błędy ortograficzne, gramatyczne, nie potrafi dobrze sklecić sensownego zdania, to jest źle, z kolei ktoś spróbuje zacząć napisać trochę więcej na dany temat i bardziej „wyrafinowanie” z braku lepszego określenia, widzę, że jest jeszcze gorzej. Nie było kompletnie moją intencją stawiać się w roli jakiegoś internetowego „miszcza”, ale najwyraźniej znów wychodzi na wierzch wspomniany przeze mnie brak umiejętności czytania ze zrozumieniem – nie tylko już samej treści jak się okazuje, ale również zidentyfikowania charakteru tego przekazu. Jeśli ktoś się obnosi protekcjonalnym tonem, to tylko i wyłącznie Ty – teraz i wcześniej. Wrzuć na luz, nikogo nie atakuję, przedstawiam swoją opinię, i liczę na konstruktywną polemikę.

    I jeszcze raz – nie chodzi o to, czy BG jest warte kontynuacji, czy też nie, bo akurat w tym konkretnym przypadku furtka jest zamknięta. Tak można postąpić z IWD3, NWN3, Planescape: Torment 2, Falloutem 3, TESV, ale nie BG3 i paroma innymi podobnie potraktowanymi seriami (oczywiście teoretycznie i tak można, jak wszystko; kasa, kasa). Nazwa nie ogranicza się do dzieci Bhaala, bo już wspomniałem, że nie ma ona znaczenia, patrząc się przez pryzmat tego, w jakim kierunku BioWare podążył tworząc tę serię. Nigdy również o BG3 nie napisałem jako o niewypale (LOL x 4), bo nie miałem nawet na podstawie czego. Kwestia jest zupełnie inna. Jaka? Polecam przewinięcie strony odrobinę ku górze. Pozdrawiam ponownie, i również żegnam, skoro już nie masz nic sensownego do przekazania... Jeśli kiedykolwiek miałeś. Przynajmniej w tym temacie.

    Avatar Orish  
    Orish  
    Radny | Komentarzy: 364
    Temat: Szkoda, przyjemnie się czyt...Dodany: 15.09.2008 o 20:49  

    Szkoda, przyjemnie się czytało ^^



    Tę wieść skomentowano 14 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw