Wieść

Star Wars: The Force Awakens - zwiastun telewizyjny
10.08.2015 o 17:29 / Dodał: Ingmar
Już w grudniu do kin trafi Star Wars: The Force Awakens. To duża premiera filmowa, być może największa w tym roku, zatem każdy materiał, nawet niezbyt bogaty w treść, przyciąga naszą uwagę. Tym razem mamy dla was zwiastun telewizyjny, prezentujący zlepek znanych scen i dosłownie jedno nowe ujęcie. O nim właśnie porozmawiamy.
Przygodę zaczniemy od obejrzenia materiału wideo. Oto liczący trzydzieści sekund chaos, jaki zwykle cechuje trailery telewizyjne.
Nie pytajcie, w jakim języku są dołączone napisy, bo nie mam pojęcia. Zapewne to znaki o azjatyckim rodowodzie, chociaż nie wiem, na jaki rynek przeznaczony jest nowy zwiastun telewizyjny.
Dobra, przejdźmy zatem do konkretów: jaka jest ta nowa scena? To dokładnie kadr otwierający materiał, który możemy roboczo nazwać przeglądem wojsk imperialnych. Widzimy rozległy plac, wypełniony bielą oddziałów Szturmowców. Do tego dochodzi kilka czarnych plam, oznaczających oddziały elitarne oraz punkty czerwieni, czyli flagi z logotypami państwa ciemnej strony mocy.
Co możemy powiedzieć o tym ujęciu? Pomijając już kwestie kolorystyki, warto zwrócić uwagę na wyraźne nawiązanie do kultury. Imperium z nowego filmu J.J. Abramsa wyraźnie nawiązuje stylistyką do Trzeciej Rzeszy, a przemówienie na wypełnionym karnymi żołnierzami placu od razu odsyła nas do obrazków z kronik historycznych. Wymieńcie Stormtrooperów na zaangażowanych politycznie obywateli przedwojennych Niemiec, a odziany w czarny płaszcz jegomość stojący na scenie spokojnie będzie mógł uchodzić za jakiegoś oficera Wermachtu. Nawet stylistyka loga Imperium bardzo wyraźnie odwołuje się do surowego stylu estetycznego Trzeciej Rzeszy. Mamy tu wszystkie ważne składowe nazizmu: karność żołnierzy, wszechmoc państwa, darwinistyczny kult siły, jaki jest powiązany z ciemną stroną mocy z uniwersum Gwiezdnych Wojen i wyraźne tendencje militarystyczne. Niby Imperium egzystuje na odległej planecie w dalekiej przeszłości, ale pod wieloma względami jest metaforą totalitarnych Niemiec.
Tyle o dodatkowej scenie. A sam trailer? Ładnie wykonana rzecz. Podobają mi się efekty specjalne, które łączą zaawansowaną grafikę komputerową z fizycznymi, tradycyjnie wykonanymi wodotryskami. Dzięki temu Star Wars: The Force Awakens po prostu wydaje się być bardziej realistyczny estetycznie niż typowy film z segmentu sci-fi. Oczywiście, nadal wiele scen po prostu zostało przygotowanych komputerowo - jak inaczej nagrać bitwy w kosmosie? - ale sporo fizycznych detali ładnie je uzupełnia.
Star Wars: The Force Awakens trafi do kin na całym świecie już 18 grudnia 2015 roku. Polska premiera odbędzie się równolegle ze światową, co jest bardzo miłym zaskoczeniem.
Przygodę zaczniemy od obejrzenia materiału wideo. Oto liczący trzydzieści sekund chaos, jaki zwykle cechuje trailery telewizyjne.
Nie pytajcie, w jakim języku są dołączone napisy, bo nie mam pojęcia. Zapewne to znaki o azjatyckim rodowodzie, chociaż nie wiem, na jaki rynek przeznaczony jest nowy zwiastun telewizyjny.
Dobra, przejdźmy zatem do konkretów: jaka jest ta nowa scena? To dokładnie kadr otwierający materiał, który możemy roboczo nazwać przeglądem wojsk imperialnych. Widzimy rozległy plac, wypełniony bielą oddziałów Szturmowców. Do tego dochodzi kilka czarnych plam, oznaczających oddziały elitarne oraz punkty czerwieni, czyli flagi z logotypami państwa ciemnej strony mocy.
Co możemy powiedzieć o tym ujęciu? Pomijając już kwestie kolorystyki, warto zwrócić uwagę na wyraźne nawiązanie do kultury. Imperium z nowego filmu J.J. Abramsa wyraźnie nawiązuje stylistyką do Trzeciej Rzeszy, a przemówienie na wypełnionym karnymi żołnierzami placu od razu odsyła nas do obrazków z kronik historycznych. Wymieńcie Stormtrooperów na zaangażowanych politycznie obywateli przedwojennych Niemiec, a odziany w czarny płaszcz jegomość stojący na scenie spokojnie będzie mógł uchodzić za jakiegoś oficera Wermachtu. Nawet stylistyka loga Imperium bardzo wyraźnie odwołuje się do surowego stylu estetycznego Trzeciej Rzeszy. Mamy tu wszystkie ważne składowe nazizmu: karność żołnierzy, wszechmoc państwa, darwinistyczny kult siły, jaki jest powiązany z ciemną stroną mocy z uniwersum Gwiezdnych Wojen i wyraźne tendencje militarystyczne. Niby Imperium egzystuje na odległej planecie w dalekiej przeszłości, ale pod wieloma względami jest metaforą totalitarnych Niemiec.
Tyle o dodatkowej scenie. A sam trailer? Ładnie wykonana rzecz. Podobają mi się efekty specjalne, które łączą zaawansowaną grafikę komputerową z fizycznymi, tradycyjnie wykonanymi wodotryskami. Dzięki temu Star Wars: The Force Awakens po prostu wydaje się być bardziej realistyczny estetycznie niż typowy film z segmentu sci-fi. Oczywiście, nadal wiele scen po prostu zostało przygotowanych komputerowo - jak inaczej nagrać bitwy w kosmosie? - ale sporo fizycznych detali ładnie je uzupełnia.
Star Wars: The Force Awakens trafi do kin na całym świecie już 18 grudnia 2015 roku. Polska premiera odbędzie się równolegle ze światową, co jest bardzo miłym zaskoczeniem.
Komentarze
Tę wieść skomentowano 2 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.

| Kajeve |
| Wędrowiec |
| Temat: \"Niby Imperium egzystuje n... | Dodany: 12.08.2015 o 8:26 |
"Niby Imperium egzystuje na odległej planecie w dalekiej przyszłości, ale pod wieloma względami jest metaforą totalitarnych Niemiec."
Ingmar, w ogóle oglądałeś Gwiezdne Wojny :P ? Long, long time ago, in a galaxy far, far away... Ktoś to w ogóle tetuje te newsy?
Ingmar ![]() |
| Obywatel Insimilionu | Komentarzy: 121 |
| Temat: Słowa \"przeszłość\" i ... | Dodany: 12.08.2015 o 15:30 |
Słowa "przeszłość" i "przyszłość" dzieli jedna litera i jak widać ją pomyliłem. Dzięki za uwagę.
Tę wieść skomentowano 2 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.

